mojegotowanie.pl
Poniedziałek, 21 maja 2012 r.
Diety Vitalia


Kompulsy/ Bulimia -- GRUPA WSPARCIA.

  • Dostępność: Otwarta
  • Utworzona: 2 lata temu
  • Założyciel: chwilowodostepna
  • Członków: 333 osób

Grupa dla wszystkich z tym problemem. Wspieramy się w trudnych chwilach.

 

Nowy temat Lista tematów


Temat:

Bulimia- początki


kllamka

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2010-12-10 17:16:15

Miasto:

Listów: 45

Napisano rok temu

(List #1)

Może niech każda z nas opisze jak to się u niej zaczęło, może uzmysłowi to niektórym osobom, że początki zawsze wyglądają niewinnie ale lepiej opamiętać się w porę, bo bulimia to "zabawa" tylko na początku, w pewnym momencie przeistacza się w walkę o życie.

PannaAleksandra

Dołączył: 2011-03-15 18:20:53

Miasto: Łódź

Listów: 6

Napisano rok temu

(List #2)

Zawsze zaczyna się niewinnie. Pamiętam , jak w wieku lat 14, uważając się za tak inną i dojrzalszą od swoich koleżanek uznałam, że zwrócenie czegoś jest ekstra metodą na to,aby nie musieć niczego sobie odmawiać. Sporo złego się działo,  w domu,  w szkole, a ja za całe zło obwiniałam swoje ciało. Patrzyłam na siebie z obrzydzeniem. Potrafiłam i nadal potrafię rozmawiać ze sobą tak, że upokarzam siebie jak nikt nigdy. 

Pamiętam, jak uważałam, że wymiotowanie jest obrzydliwe i głupie. Potem, że raz na jakiś czas nie szkodzi. Że lepiej zwrócić niż przytyć, bo spalić jest trudniej. Potem pojawiały się wymówki, że mogę zjeść, skoro.... Mijał czas, ciało nadal było odpowiedzialne za wszystko, ja zła i obrzydliwa. Cały czas myślałam, że to minie. Minęło, ale juz jakieś 8 lat, a 'przygoda wciąż trwa'.

Czuję do siebie wstręt, walczę, ale kto cierpiał na kompulsy wie, że nie może powiedzieć, że to przeszłość. Nikt by się nie domyślił. Tylko ja codziennie widzę zadrapanie, bliznę na prawej ręce, którą uszkodziłam sobie w amoku karania siebie za zjedzenie czegoś niedozwolonego.
Żadna porcja jedzenia nie rozwiązuje problemów, nie prostuje niczego, nie rozwiązuje. Żaden powód zwracania nie usprawiedliwia. Nie dajcie się głupiej manii dziewczęta, dajcie swoim młodym organizmom na ukształtowanie i słuchajcie tych, którzy Was kochają. Bo łatwo przekroczyć granicę zdrowego rozsądku. Za łatwo.

jovi81

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-03-16 23:29:46

Miasto: Bydgoszcz

Listów: 6

Napisano rok temu

(List #3)

Ja walczę z tym już 11 lat... Wszystko zaczęło się od tego, że ważąc 93 kg schudłam do wagi 53 kg i dalej było mało.. Oprócz napadów bulimicznych, miałam skłonności anorektyczne. Mój dzień wyglądał tak, że nie jadłam nic, a pod wieczór po prostu rzucałam się na jedzenie i jadłam wszystko co popadnie, a później sesja kończyła się w toalecie lub wypiciu naraz 6 torebek z zaparzonym senesem. Poraniona dłoń, gardło w krwi, powiększone węzły chłonne, bóle żołądka...to tylko namiastka tego co przeżywałam po każdym wyczerpującym dniu. I ta ciągła walka ze sobą, zjeść czy nie.., co najczęściej kończyło się właśnie obżarstwem. Wstydziłam się siebie, żyłam w kłamstwie i samotności. Dodatkowo moja choroba zaowocowała tym, że pozbyłam się części zębów, mam ogromne i nieodwracalne problemy z trawieniem i nie tylko.. Po 10 latach postanowiłam się leczyć, jednak nie na bulimię, lecz na dolegliwości żołądkowe, które doprowadziły do takiego stanu, że nie zjedzenie papki dla dzieci kończyło się konwulsjami. Zaczęłam brać leki, przestałam wymiotować, mój organizm zaczął w miarę normalnie funkcjonować, a ja przytyłam ponad 20 kg. Po ponad roku czasu wróciłam do diety. Przez pierwsze dwa tygodnie wszystko zapowiadało się w porządku, jednak po tym czasie coś we mnie pękło. Znowu zaczęło się niewinnie, tyle że teraz się nie obżeram, a opróżniam z siebie to co zjadłam dietetycznego. Ktoś kto myśli, że można samemu wyjść z tej choroby jest w wielkim błędzie. To cicha zabójczyni, wiem coś o tym...

kllamka

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2010-12-10 17:16:15

Miasto:

Listów: 45

Napisano rok temuEdytowane przez kllamka rok temu

(List #4)

Ja wymiotowanie traktowałam jako coś wstrętnego, anorektyczki były dla mnie wzorem, konkretnie jedna, na której blog weszłam przypadkiem. Bulimia była dla mnie upodleniem a anoreksja zwycięstwem duszy nad ciałem... Nawet nie wiem kiedy po którymś razie  z rzędu próby zwymiotowania, po kłótni z matką udało się, a potem było coraz częściej, napoczątku chudłam, było świetnie, ale potem zaczął się koszmar, coraz częsciej napadałam i wymiotowałam, po kilka razy dziennie, nie miałąm siły by sie uczyć, robic cokolwiek, w pewnym momence by nawet wymiotować. To nie jest droga do chudosci ani tym bardziej do szczęscia...

I jeszcze jedno, nie bójcie się prosić o pomoc, to wcale nie jest oznaka ssłabości a wręcz przeciwnie jest to oznaka siły.

jovi81

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-03-16 23:29:46

Miasto: Bydgoszcz

Listów: 6

Napisano rok temu

(List #5)

Ja do tej pory uważam anorektyczki za swój wzór, pomimo tego, że wiem iż jest to złe. Niestety jednak nie dojrzałam jeszcze do decyzji, która pozwoliłaby mi na taką odwagę, aby przyznać się bliskim, nawet lekarzowi do mojej "słabości". Jednakże wszystkim mówię, nie zaczynajcie...

theonlyway

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-01-12 17:30:14

Miasto:

Listów: 47

Napisano rok temu

(List #6)

Ja bulimii nie mam, kompulsy to co prawda moja zmora, parę razy wymiotowałam, więc wiem co to za przeżycie. Czujesz wstręt do siebie, ból, odrazę, a zarazem ulgę..Myślisz "to już się nie powtórzy, od jutra dieta!", ale w głębi duszy wiesz, że to jeszcze się wróci.. Mi udało się powiedzieć sobie stop, bo bałam się, że się w to wciągnę i nie będzie odwrotu. Nie ukrywam też, że ból towarzyszący wymiotowaniu nie jest łatwy do zniesienia. Piekące gardło, odbijanie się wymiocinami, dziwny posmak w ustach i zapach..
Ostatnio jak zjadłam za dużo, znów miałam taką wewnętrzną potrzebę zwymiotowania, wydawało mi się, że wnętrzności same aż mi podchodzą do gardła, możliwe, że to moja psychika płatała mi figle, bo tak naprawdę to w podświadomości zakodowane miałam, że tego żarcia muszę się pozbyć. Kiepskie uczucie. Cieszę się, że odsunęłam od siebie tą myśl, chodź było cieżko, siedziałam na łóżku i walczyłam sama ze sobą, nerwowo się trzęsąc.. Dobrze, że nie było nikogo w domu, bo domownicy prawdopodobnie uznałby mnie za jakąś wariatkę..

jovi81

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-03-16 23:29:46

Miasto: Bydgoszcz

Listów: 6

Napisano rok temu

(List #7)

To jest naprawdę przerażający "nałóg". Czasami zastanawiam się jak to się dzieje, że potrafimy wpaść sami w takie błędne koło.. Dlaczego dieta dla niektórych to tylko wyrzeczenia i sukces, a dla innych przeradza się to w chorobę? Zarówno bulimia, jak i anoreksja to zdradliwe przyjaciółki.. Ja zaczynałam od normalnej, zdrowej diety 1000 kcal, która potem przerodziła się w totalną głodówkę, a ja byłam z siebie taka dumna. Te wystające wszędzie kości, widoczne żebra.. Byłam szczęśliwa i wtedy żadne jedzenie nie było mi potrzebne. A ponieważ jeść coś musiałam to po zjedzeniu choćby jabłka, wszystko miało finał w toalecie. Ja trochę inaczej ustosunkowuję się do wymiotów. Budzą moje obrzydzenie i niechęć bo to absolutnie nic przyjemnego, ale z drugiej strony pozwalają mi na pewną kontrolę i to dziwne, niewytłumaczalne uczucie pewnej satysfakcji i ulgi... To jest przerażające...

mindlessness

Dołączył: 2011-03-14 18:59:24

Miasto:

Listów: 10

Napisano rok temu

(List #8)

u mnie trwa to bardzo krotkotrwale, dwa dni w tygodniu= weekend... 

5 dni wzorowo trzymam diete (1100/1200kcal), gdy wracam do domu napadam na jedzenie, sniadanie +10tys kcal - wc, obiad+10tyskcal - wc, kolacja + 10tys - wc.  s dwa dni kompulsow.... ;/ czemu tak sie dzieje?  i najwazniejsze jak mam sie tego pozbyc??? :( obiecanki w tygodniu nic nie daja:(

jovi81

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-03-16 23:29:46

Miasto: Bydgoszcz

Listów: 6

Napisano rok temu

(List #9)

Bulimia właśnie działa w ten sposób! Na początku wszystko układa się wzorowo, niskokaloryczna dietka, a potem kiedy organizm domaga się swego rzucamy się na jedzenie, a potem trzeba się tego pozbyć bo inaczej brzuch rozerwie... Nie raz, nie dwa miałam takie przypadki. U mnie wygląda to w ten sposób, że przez cały dzień nic nie jem, a wieczorem mam napady, nieraz dwa razy. Wówczas wpycham w siebie wszystko co zakazane, no i sprawa kończy się w toalecie i na wypiciu herbatki przeczyszczającej. Pomimo tego, że ponad rok broniłam się przed moją chorobą, ona powraca. Jedyne co się zmieniło, to na razie nie mam częstych napadów no i nie wypijam naraz 6 herbatek z senesu, a i tak często bywało.
Niezależnie od tego ile razy w tygodniu wymiotujemy, przyczyna jest jedna. Najpierw trzymamy przykładną dietę, a później coś pęka, jakiś wewnętrzny głos mówi, zjedz, przecież i tak się tego pozbędziesz, a dzięki temu choć przez chwilę poczujesz się najedzona i szczęśliwa.
Niestety nie ma się co oszukiwać, ciężko jest samemu wygrać z tym. Ja próbowałam, aby mój mąż mi pomagał.. jednak po kilku dniach reżimu nie mogłam wytrzymać i zaczęłam oszukiwać. Najlepszą wymówką dla mnie jest to, że źle się po czymś poczułam i muszę do toalety.. i takie błędne koło. Zastanawiałam się nawet nad dietą proteinową bo wiem, że są po niej widoczne efekty, a jeść można do woli, to co dozwolone i wtedy można by zniwelować te napady głodu, ale niestety mój żołądek nie toleruje tej diety. Jestem już wyniszczona tą chorobą.
Jednym słowem, błędne koło...

kanemka

Dołączył: 2011-03-27 11:39:25

Miasto: Mińsk Mazowiecki

Listów: 1

Napisano rok temu

(List #10)

4 lata temu usłyszałam jak moja siostra opowiada o swojej koleżance, która miała bulimię.Razem z mamą stwierdziłyśmy, że to coś okropnego( bo jak większość na samym początku brzydziłam się wymiotowania). Po jakimś czasie, wpadłam w sidła odchudzania, zaczęłam liczyć kalorie i po jednej chwili słabości stwierdziłam, że zwymiotuję. Doszło do tego, że tych chwil było po kilka dziennie, ale jakoś udało mi się po pół roku z tym zerwać, bo zdałam sobie sprawę jak niszczę organizm.

Teraz od 9 miesięcy znowu wymiotuję. Od 4 staram się z tym zerwać, wydaje mi się, że jest coraz lepiej, zdarza mi się zwymiotować raz na kilka dni, ale muszę skończyć z tym tak na zawsze. Ale momenty w ubikacji są straszne.. oszukiwanie rodziny, nawet przyjaciół :<

kobieta.pl claudia.kobieta.pl naj.kobieta.pl gala.pl glamour.pl rodziceonline.pl focus.pl national-geographic.pl klubrysia.pl odyssei.pl