Napisano 9 miesięcy temu
(List #1)
Witajcie dziewczyny, chcialabym sie dowiedziec, jak znosicie porazke? Kolejny napad, mimo wczesniejszych obietnic. Jak znosicie to, ze znowu sie nie udalo?

Grupa dla wszystkich z tym problemem. Wspieramy się w trudnych chwilach.
Napisano 9 miesięcy temu
(List #1)
Witajcie dziewczyny, chcialabym sie dowiedziec, jak znosicie porazke? Kolejny napad, mimo wczesniejszych obietnic. Jak znosicie to, ze znowu sie nie udalo?
Napisano 9 miesięcy temu
(List #2)
W trakcie napadu zawszę sobie myślę -"To już ostatni raz, to nic nie zaszkodzi. Po tym już koniec.". A później już na trzeźwo myśląc hmmm... często sobie mówię ,że to się niedługo skończy, że będę szczęśliwa, tylko muszę schudnąć, jak schudnę to przestanę z tym wszystkim , albo się załamuję, powracają ze zdwojoną siłą moje kompleksy i przez 2 dni przeżywam swoją głupotę.
Napisano 9 miesięcy temu
(List #3)
Segeranda, mam to samo myślenie co ty. Też myślę, że to ostatni raz, że należy mi się czasem trochę przyjemności z jedzenia.
Ale to "trochę" to 2000-3000 kalorii.(!!)
Jem co popadnie. Mieszam słodkie ze słonym i przestaję dopiero jak mi jest niedobrze.
Potem zażywam krople żołądkowe i umieram z przejedzenia po to, aby znowu jeść.
I czuję potem wstręt do siebie za to, że zawiodłam samą siebie.
A potem się ważę i okazuje się, że przybyło mi pół kilograma, który muszę zrzucać przez następne 2-3 dni.
Teraz to już w ogóle mam załamkę bo przybyło mi prawie 3 kg...
Napisano 9 miesięcy temu
(List #5)
Ja przez kompulsy ostatnio przytyłam aż 3 kg(!)
A tyle wyrzeczeń mnie kosztowało zrzucenie tego co mi się już udało...
Ja nie chcę jo-jo!
Basta!
Właśnie mam Kaca Moralnego i chory żołądek bo znowu dzisiaj przesadziłam z jedzeniem.
Ojej jak mi źle!
Dzisiejszy dzień mam już "stracony" ale jutro... powalczę!!
Napisano 9 miesięcy temu
(List #6)
Ja podobnie jak inne osoby po zjedzeniu masy żarcia (nie można nazwać tego jedzeniem) mam ogromne wyrzuty sumienia. Gdy ktoś pojawi się w momencie, gdy przeżywam tą porażkę w swojej głowie potrafię go bardzo niemiło potraktować czego później żałuję. Dziś miałam kolejny taki dzień.
-zranienie osoby, która akurat wejdzie mi w drogę
-kolejne centymetry w udach i biodrach
-zmarnowane pieniądze
Jak łatwo jest przytyć ten kilogram, który zrzucało się z takim wysiłkiem. Jakieś dwa dni mogą wymazać tydzień wyrzeczeń...
Napisano 8 miesięcy temu
(List #7)
Eeh, znam Wasz ból. Tkwię w tym już z pół roku. A zaczeło się tak niewinnie..
Nie cierpię tego uczucia. Uczucia "po".. Nienawiść do siebie, wręcz obrzydzenie. Poczucie beznadziejności.
Swego czasu jeszcze miałam siłę by się głodzić i dietować po kilka dni.. Teraz codziennie obiecuje poprawę i codziennie jak tylko zobaczę coś dobrego wpycham to do ust i myślę "ostatni raz".
Zastanawiam kiedy to się skończy. Zapach i smak wymiocin znam aż za dobrze..
Napisano 8 miesięcy temu
(List #8)
No właśnie. Ja oczywiście znowu dziś sobie obiecałam ,że to koniec. Codziennie przekonuje sama siebie ,że jest dobrze, że mam nad wszystkim kontrolę. Stwierdziłam ,że chyba lepiej jest nic nie jeść ,niż rzygać. Jestem opuchnięta, źle się czuję. Od dzisiaj koniec. Trzymajcie kciuki dziewczyny ,żebym nie napisała tutaj z powrotem ,że znowu mi się nie udało.
Napisano 8 miesięcy temu
(List #10)
Trzymam za Was kciuki. Ja mialam dzisiaj napad.. po pewnym zdarzeniu w szkole. Ogolnie, to nie lubie, gdy zwracaja na mnie uwage. Robili dzisiaj zdjecia.. po prostu sie popkalam.. Nienawidze swojej grubej twarzy, nienawidze siebie.. Nie pozwolilam sobie zrobic zdjecia do legitymacji. I +4 kg po napadzie, nie mam sily wymiotowac, szkoda zebow, krusza sie strasznie :( Trzymajcie sie, damy rade.