Napisano 8 miesięcy temu
(List #1)
Hej dziewczyny!
Chciałam się Was poradzić.
Otóż, od 5 lat walczę z bulimią. W lutym zgodziłam się w końcu na pójście do szpitala psychiatrycznego, ale wytrzymałam ledwo 11 dni. Po wyjściu, było znowu co raz gorzej, aż w końcu na początku kwietnia znów wylądowałam na oddziale, ale tym razem już na solidne 3 miesiące. Muszę przyznać, że cholernie się bałam i strasznie histeryzowałam gdy tam byłam. Jednak szybko doszłam do wniosku, że kocham tam być. Szpital jest dla mnie tak bezpiecznym miejscem... W trakcie całego pobytu tylko raz wymiotowałam. Czułam się cudownie, choć wiedziałam, że wcale nie wyzdrowiałam (działy się ze mną bardo dziwne rzeczy...). Oczywiście gdy wyszłam, natychmiast wszystko wróciło. Co gorsza, szybko zaczęłam się jeszcze bardziej pogrążać i przekraczać wszelkie granice upodlenia. Jak się później dowiedziałam szpital w którym się leczyłam jest dość "kiepski" a lekarze nie mają tam nawet odpowiednich kwalifikacji (właściwie nie miałam nawet żadnej terapii).
Ale przejdę do sedna. Cały czas mi się pogarsza. I chciałabym wrócić na leczenie do szpitala, ale tym razem siedzieć tam tak długo, aż faktycznie ktoś mi pomoże. Tylko, że w tym roku zdaję maturę. Zastanawiam się, czy by nie zrobić sobie roku przerwy przed studiami i w tym czasie porządnie stanąć na nogi, i dopiero kontynuować naukę. Jednak boję się, że będzie mi ciężko wrócić do tego "rytmu" po roku przerwy... Co o tym sądzicie? A może jest szansa, żeby zacząć sobie radzić bez tego szpitalnego leczenia?
Będę bardzo wdzięczna za wszystkie opinie i rady!















