Napisano 4 miesiące temu
(List #361)
Ja biore fluoxitine I to mi pomaga.nie wymiotuje juz 3 Lata .moze ta info komus pomoze,powodzenia

Grupa dla wszystkich z tym problemem. Wspieramy się w trudnych chwilach.
Napisano 4 miesiące temu
(List #361)
Ja biore fluoxitine I to mi pomaga.nie wymiotuje juz 3 Lata .moze ta info komus pomoze,powodzenia
Napisano 4 miesiące temu
(List #362)
Ja biore fluoxitine I to mi pomaga.nie wymiotuje juz 3 Lata .moze ta info komus pomoze,powodzenia
Napisano 4 miesiące temu
(List #363)
Przeczytałam kilka wypowiedzi w tym wątku. Chce mi sie płakać, bo moge utożsamić się z prawie połową postów... Mam kompulsy i muszę to przyznać, to nie jest zwykłe objadanie. Ja jem cały czas, różne samki, słony słodki ostry, wszystko razem, ciastko z kremem, kotlet, pierogi, kakao, i miliony innych kalorii pochłanianych przez cały dzień. Odwołane spotkania ze znajomymi, imprezy.. Chcę się ukryć. Jest mi strasznie wstyd. Dziś staram się, ale przeraźliwie boję się ze znowu zacznę "wpierdalać" wszystko co popadnie. Że zjem to co wzięłam do ręki, zanim drzwi od lodówki zdążą się zamknąć. Nie potrafię wymiotować. I nie chcę. Piję herbatki na przeczyszczenie, żeby się tego pozbyć. Muszę zaprzestać tego. Jest 12:30, przede mną jeszcze pół dnia. Mówię sobie, że pierwsze 3 dni są najgorsze.. jak sobie radzicie przez pierwsze dni prawidłowego żywienia, bez kompulsów? macie jakieś sprawdzone metody?
Napisano 4 miesiące temu
(List #364)
Tez bylam w tej sytulacji cale dlugie lata napewno 15 lat jak nie dluzej ciagle jadlam i wymiotowalam po tym jadlam specjalnie zeczy ktore latwiej udawalo sie zwymiotowac,popijajac wode mineralna bo tak latwiej.Calymi latami.
Dopiero od jakis 4 lat nie robie tego wiecej pomogl mi moj szczesliwy zwiazek
.Nie jest latwo do dzisiaj czesto kiedy zjem cos niedozwolone nachodzi taka pokusa aby sie tego pozbyc.Ale nie robie tego juz
Napisano 4 miesiące temu
(List #365)
Hej,
leczę się na bulimie od października, na początku nie było łatwo... Codzienne wymioty, jedzenie dosłownie wszystkiego..., ale już daje rade... nie wymiotuje od dłuższego czasu, potrafię tyle nie jeść, powstrzymać się...
Napisano 3 miesiące temu
(List #366)
natusina opisujesz moja historie.
mam niestety dokladnie tak samo jak Ty. ataki w najmniej spodziewanych momentach, odwolywanie spotkan ze znajomymi. i nie wymiotuje. ja zaczelam wczoraj. udalo mi sie wytrwac bez ataku. jesli tak jak mowisz 3 pierwsze dni sa najgorsze to moze bedzie to dla mnie motywacja. najwiekszy problem to wieczory, kiedy siedzisz w domu pod kocykiem, i kusza cie te wszystkie smakolyki ktore sa w kuchni. ale uda nam sie ! damy rade dla siebie !
Napisano 3 miesiące temu
(List #367)
Cześć dziewczynki :) Jestem tu nowa. Postanowiłam się zarejestrować, bo mam podobny problem. Codzienne obżarstwo, a potem płacz, wyrzuty sumienia i obietnice, że jutro będzie lepiej... I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafie wymiotywać. Próbowałam nie raz, ale nic z tego :( I takim sposobem ważę "troszke" za dużo:( Mam do Was też pytanko, wiem, że może nie powinnam zadawać go w tym temacie, ale mam nadzieję, że jednak mi odpowiedzie. Zastanawiam się nad wykupieniem diety z systemem VitaMotywacja. Pomyślałam, że może to pomoże mi poradzić sobie z napadami (tym bardziej,że będzie też wsparcie psychologa). Co o tym myślicie? Pozdrawiam i życzę Wam powodzenia w walce z samym sobą;)
Napisano 3 miesiące temu
(List #368)
U mnie znów jest źle ;((( Od dwóch tygodni moje objaw są nasilone do kilku napadów dziennie... Nie radzę sobie z nimi, a było już tak dobrze :(
I hate myself !!
Napisano 3 miesiące temu
(List #369)
Kurczę... To nie dobrze :(
Chodzisz na jakąs terapię albo coś? Może spróbuj sobie dzień wcześniej ustalić jadłospis i godziny w których będziesz jadła dzień wcześniej, ja tak robię, czasem pomaga a czasem nie...
Zajmij się czymś, zacznij malować, nawet jak nie potrafisz, idź gdzieś na spacer, mimo, że jest śnieg, jest plus bo spalisz więcej zjedzonych kalorii. Poróbcoś.
Trzymam kciuki, musisz dac radę, musisz byc silna i nie pozwolić bulimii wygrać!
Napisano 3 miesiące temu
(List #370)
Hej.
Pierwszy raz w życiu w ogóle wypowiadam się na jakimś forum, ale czuje że musze komuś o tym powiedzieć. Napady łakomstwa przytrafiaja mi się najczęściej w weekendy. Mimo że ustalam sobie codziennie wieczorem jadłospis na cały nastepny dzień to czesto nie udaje mi się do niego zastosować. Zazwyczaj napady kończa sie wymiotami. Piłam tez senes przed spaniem , ale udało mi sie z tego zrezygnowac w obawie przed późniejszymi problemami z jelitami. Na razie kompulsy zdarzaja mi sie raz, dwa razy w tygodniu. Boje sie zew końcu strace nad tym zupełna kontrole. Nie wiem juz co robić. chyba mam jednoczesnie obsesje na punkcie odchudzania i na punkcie jedzenia. Ciagle o nim myśle , odliczam czas do nastepnych posiłków... Czasem żałuje że w ogóle zaczełam sie odchudzac. MOże i ważyłam kilka kg więcej ale byłam normalną , radosną dziewczyna która potrafiła cieszyc sie życiem i co najważniejsze , jedzenie było dla mnie przyjemnością, czymś zupełnie normalnym. Teraz działa jak narkotyk. Nie wiem czy mówić o tym mamie, szukac wsparcia u kogos z rodziny czy na własna ręke zgłosic sie do psychologa...