mojegotowanie.pl
Poniedziałek, 21 maja 2012 r.
Diety Vitalia


Kompulsy/ Bulimia -- GRUPA WSPARCIA.

  • Dostępność: Otwarta
  • Utworzona: 2 lata temu
  • Założyciel: chwilowodostepna
  • Członków: 333 osób

Grupa dla wszystkich z tym problemem. Wspieramy się w trudnych chwilach.

 

Nowy temat Lista tematów


Temat:

Moja historia. Bulimia i kompulsy to nie wyrok.


rozmiar36

Zdjęcie użytkownika

Napisano 7 miesięcy temu

(List #1)

Mam 21lat. Od ponad 3 walczę z bulimią. Początki były niewinne a kilka miesięcy później bałam się wychodzić z domu a z zajebiście roześmianej chociaż pulchnej dziewczyny stałam się wychudzonym stworkiem z depresją, myślami samobójczymi itp itd. To nie prawda, że wpadają w chorobę głupie laski, które chciały się poodchudzać bo teraz już wiem, że w 90% przypadków wszystko zaczyna się w domu rodzinnym. I nie ważne, że rodzice wmawiają wam (jeśli wiedzą) że to wasza wina. Mi wmawiali.  W najgorszym momencie wymiotowałam po 5-6 razy dziennie, gdy nie mogłam iść do kibla szłam pod prysznic. Wymiotowałam w szkole i do foliowych torebek w pokoju. Bolało mnie gardło, ręce i brzuch. Koszmar. Senes na porządku dziennym. Śmieszyło mnie, że rodzie nie słyszą i się nie domyślają a tak naprawde chyba po prostu nie chcieli słyszeć i widzieć. Gdy wyjechałam na studia miałam nadzieję na wyrwanie się z domu, na rzucenie problemów, ale... sama nie dałam rady. Myślałam, że nie umiem dłużej tak żyć. Wtedy spotkałam chłopaka, z którym pierwszy raz byłam szczera. Niespodzianka- zamiast mnie odrzucić, powiedział- zawalczymy o Ciebie. Namówił mnie na psychologa, na terapie, wspierał i ... pokochał. Pierwszy raz ktoś mnie kochał. Poszłam na terapie. Najpierw chodziłam 7miesięcy do psychiatry na spotkania wstępne. Potem byłam na 3miesięcznej terapii grupowej. Codziennie oprócz uczelni, projektów miałam też terapie. Szczerze? To mega ciężki czas. To nie są milusie spotkania tylko emocje, które rozwalają. Płakałam codziennie, byłam nieznośna, zazdrosna, runał mój związek bo nawet ten kochający chłopak nie mógł ze mną wytrzymać. To było kilka miesięcy temu. 


Co robię teraz? Odkrywam, że mimo wszystko mi to pomogło :) Wymioty zdarzają się sporadycznie w stylu raz na 3-4tygodnie. Nie objadam się bo nie mam potrzeby. Po konsultacji z psychologiem czy jestem gotowa na dietę- rozpoczęłam ją ;) Dalej chodzę na terapie- indywidualna raz w tygodniu, wracam do zdrowia- zarówno psychicznego jak i fizycznego bo podczas walki z niewymiotowaniem (a obzerałam sie nadal) przytyłam 16kg. Ale nie boję się już jedzenia ;) Nie zajmuje mi to całych dni, nie skupiam sie na tym i.. wrocilam do tego chlopaka. staram sie odbudowac cos co z takim hukiem sie rozpadlo, pokonac te wszystkie negatywne emocje. 

Czy skoro było tak beznadziejnie to warto było przez to przechodzić? Warto. Statystyki są bezlitosne dla dziewczyn, które chcą leczyć się same. Nie wymiotować udaje się jednostkom a przestać myśleć o wymiotowaniu- cudownym jednostkom. W  terapii czeka mnóstwo pracy, głupich momentów, zwątpień, bólu i wyrzeczeń. Ale od nowa cieszyć się życiem to coś niesamowitego. Nie chodzi o jedzenie, nigdy nie chodziło tak naprawdę. O co? o emocje i radzenie sobie z nimi. To na terapii poznałam przyjaciół, którzy są ze mną do tej pory. Ludzie, którzy nie oceniają, a wspierają. To na terapii dowiedziałam się czemu będąc w związku zachowuję się jak wredna zołza czasem i jak starać się to zmienić. Czy widziałam to od razu? Nie, Ale z perspektywy czasu już i owszem ;) 

Trzymajcie się ciepło. 

Pasek wagi

Lotokot

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-01-05 02:46:15

Miasto: Warszawa

Listów: 7

Napisano 7 miesięcy temuEdytowane przez Lotokot 7 miesięcy temu

(List #2)

ech jak w wakacje nie zdarzylo mi sie wymiotowac (a przynajmniej nie sama z siebie:p) i generalnie odpuscilam sobie cale myslenie o schudnieciu to przytylam kilka kg tak ze nie moglam patrzec na siebie. udalo mi sie juz je zrzucic, ale jak pomysle, ze moge wrocic do mojej wagi sprzed 2 lat to wole trwac tak jak jest. tylko zaznacze, ze nie mam tak ja ty mialas, po prostu dosc czesto mam kompulsy, a czasem konczy sie rzyganiem (wlasnie raz na 3-4 tygodnie), choc tak naprawde niedobrze mi sie robi i chce mi sie wymiotowac niemal po kazdym jedzeniu. :/ teraz jak czuje ze chce cos zjesc to wpieprzam chudy bialy twarog i lekki serek wiejski, bo od bialka nie da sie przytyc.

Pasek wagi

rozmiar36

Zdjęcie użytkownika

Napisano 7 miesięcy temu

(List #3)

Ja własnie jak powstrzymywałam się przed wymiotowaniem to przed długi czas tylko się objadałam. I przytyłam. 16kg. I też wpadałam na pomysły jedzenia białka, ale nie wiem czy tak umiesz długo- ja po kilku napadach "białkowych" kupowałam pączki, batoniki, pizze, majonez i wszytko co tłuste, kaloryczne i niezdrowe. 


A teraz mam chyba jakiś syndrom pomagania innym bo staram się namawiać na terapie ;P Tylko, że ja naprawdę wierzę, że to jedyna metoda. Z autopsji zwyczajnie ;)

Pasek wagi

Lotokot

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-01-05 02:46:15

Miasto: Warszawa

Listów: 7

Napisano 7 miesięcy temu

(List #4)

Na co dzień nie jem samego białka, bo mnie mdli, tylko jak koniecznie muszę się nażreć. I w sumie sama nie kupuję jedzenia, to jedyny nawyk, który mnie ratuje - jem tylko to co jest w domu. Dlatego najczęściej kończy się na budyniach light satino, ciemnym chlebie z maslem lub twarogiem, goudzie light, krakowskiej suchej, serach plesniowych. Sporadycznie jakies ciastka albo batony, bo mama pilnuje. ;)

Pasek wagi

Illbeyours

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-10-28 09:25:30

Miasto: Zieleniewo

Listów: 2

Napisano 7 miesięcy temu

(List #5)

Eh... Kiedyś miałam, że jak jadłam to płakałam, nie chciałam nic jeść bo dla mnie 300 kcal to za dużo... No i teraz wyglądam jak wyglądam... B mi przeszło... Chyba nawet trochę żałuję :( Ale nie chcę tak...


Od 2 tygodni jestem na diecie... tydzień na białkowej i nic... kolejny tydzień n warzywach i też nic...
Zaczęłam wymiotować bo zjadłam 350 gram surówki ok 220kcal, bo dla mnie to za dużo i rozpycham żołądek. po tym sobie przypomniałam, ze po kazdym posiłku tak mogę, no i się  zaczęło, jadłam co mogłam, byłam głodna potem wymiotowałam, na moje szczęście dużo nie było w lodówce. Dziś postanowiłam nic nie jeść. Ew 3 jabłka i woda.
Wiem że tak nie dam rady i kiedy będę musiała coś zjeść i będzie mnie to bolało... Ale fakt, chcę wyglądać jak kiedyś. Żadna dieta mi nie pomaga... chcę widzieć efekty na, żeby się zmotywować. A tu nic... kompletnie nic po 2 tygodniach

Pasek wagi

rozmiar36

Zdjęcie użytkownika

Napisano 7 miesięcy temu

(List #6)

Żeby pozbyć się kompulsów i bulimii w jakiś sposób trzeba się pozbyć strachu przed tym jedzeniem i przed uczuciem najedzenia. Uczucie sytości w żołądku jest.. normalne i tego trzeba się nauczyć na pamięć ;) Teraz kiedy jem śniadanie czy obiad to idę chwilę poleżeć na łóżku bo czuję się taka pełna, ale uwaga- to się trawi! Za kilka godzin nie ma po tym śladu (pod warunkiem, że nie zjadłam 3kawałków pizzy z majonezem a normalną, zdrową szamkę z mnóstwem warzyw i  białka), na wadze mniej a ja szczęśliwa i niezagłodzona. Niezagłodzona to też trochę znaczy bez potrzeby opychania się.... 

Pasek wagi

Illbeyours

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2011-10-28 09:25:30

Miasto: Zieleniewo

Listów: 2

Napisano 7 miesięcy temu

(List #7)

Ale ja już się go pozbyłam i wyglądam jak wyglądam, nie jestem już zdrową silną dziewczyną. Zaczęłam się odżywiać jak kiedyś, ale to nic nie daję, nic nie chudnę, fakt, ze wtedy nie potrzebowałam chudnąć, a trzymałam linię, bez żadnych ćwiczeń jedząc warzywa i owoce.

Teraz potrzebuję trochę motywacji... coś szybkiego żebym zauważyła, że mogę... jak na razie wszystko mnie odpycha od tego jak głowa od jedzenia... Mimo, ze wiem jak powinnam postąpić... Ja... nie umiem inaczej. Muszę zauważyć zmiany, bez względu na koszt, ale nawet to nic nie daje.

Pasek wagi

rozmiar36

Zdjęcie użytkownika

Napisano 7 miesięcy temu

(List #8)

No właśnie umiesz. Tylko na razie jeszcze nie chcesz... Życzę Ci powodzenia na potem ;)

Pasek wagi

hmm...

Dołączył: 2011-10-15 08:38:22

Miasto: Kukuruku

Listów: 6

Napisano 7 miesięcy temu

(List #9)

negatywne komunikaty jakie sobie same do siebie wmawiamy typu: nie potrafę, nie mogę, to nie działa... nie pomagaja a jedynie rujnują poczucie, że się uda i wiarę w wyleczenie... to taki autosabotaż, który paralizuje zdolnosc człowieka do zmian i przciwstawiania sie niekorzystnym nawykom.... najpierw nalezałoby popracowac nad motywacją i uzdrawianiem EGO, nad jakimis pozytywnymi afirmacjami, które zajęłyby miejsce tym czarnym myslom, że jesteśmy tylko ezwolnymi marionetkami a jakiś diabelski czort pociąga za sznurki a my bezsilnie poddajemy się jego woli.... NIE!!!! to jest jedynie wymówka, żeby trwac w tym bagnie bo choc jest ono wyniszczające to daje jakies ukojenie i jest jedynym sposobem jaki sobie same wypracowałysmy, żeby radzic sobie z ZYCIEM!!!! przejmijmy w końcu odpowiedzialnosc za własne postępowanie, odrzumy te destrukcyjne mysli o niemocy i słabości, nie skupiajmy się na wadach, trzeba szukac SIŁY!!! i WIARY!!!! jeśli do tej pory wszystkie sposoby radzenia sobie z kompuslami czy bulimia zawiodły to oznacza , że trzeba szukac nowych... im dłużej będziecie w tym tkwic tym bardziej utrwali się taki model reakci w mózgu niczym jakiś wirus i trudno go będzie zlikwidowac ale na boga nie wierzcie, że jest to NIEMOŻLIWE!!!! wszystko jest do zrobienia, ale potrezbny jest BÓL, ŚWIADOMOŚC, CHĘC ZMIAN I WIARA W POWODZENIE....

hmm...

Dołączył: 2011-10-15 08:38:22

Miasto: Kukuruku

Listów: 6

Napisano 7 miesięcy temu

(List #10)

TUTAJ  jest niezmykle pomocna praca psychologiczna na ten temat, która wyjasnia mechanizmy powstawania uzależnienia i sposoby, aby się jemu przeciwstawic... miłej i owocnej lektury,

 

a jesli ktoś zna angielski albo chce mu się wrzucac do translatora to TUTAJ  jest dobra strona, która równiez odpiowiada na wiele kwestii w tym temacie...

kobieta.pl claudia.kobieta.pl naj.kobieta.pl gala.pl glamour.pl rodziceonline.pl focus.pl national-geographic.pl klubrysia.pl odyssei.pl