Dołączył: 2012-01-14 12:45:33
Miasto:
Listów: 1
Napisano 4 miesiące temu
(List #13)
Cześć dziewczyny. Dziś dopisałam się do grupy bo wydaje mi się, że mam podobny problem co Wy. Mam nadzieje wreszcie się od niego uwolnić i szukam pomocy.
Nie jestem bulimiczką. Czy może- nie jestem JESZCZE. Ale jeśli dalej będzie się ze mną działo to co teraz się dzieje to pewnie tak skończę. Nie wymiotuję bo... nie umiem. Choć nie powiem, wiele razy próbowałam. Jakby mój organizm bronił się przed oddaniem tego co w niego wpakowałam. Mam za to problem z kompulsywnym objadaniem się.
-okresowa utrata kontroli nad ilością spożywanego jedzenia,
-jednorazowe spożywanie zbyt dużych (w stosunku do osoby odżywiającej się normalnie) ilości pożywienia,
-podczas napadów - spożywanie posiłków w sposób wyraźnie szybszy niż podczas normalnego jedzenia,
-spożywanie pokarmów aż do wystąpienia przykrych objawów przejedzenia,
-jedzenie w samotności, celem uniknięcia wykrycia zaburzenia - uczucie wstydu i winy, występujące po napadzie.
Występuje u mnie każdy z powyższych symptomów, więc problemu sobie nie wymyśliłam jak niektóre Vitalijki rozpaczające na forum "zjadłam paczke chipsów! KOMPULS!!".
Kiedy coś mnie zestresuje albo zmartwi robię sobie wyczieczkę do sklepu i pakuję do kosza wszystko co na diecie zabronione i co sabotuje mą utratę wagi. Prince Polo, Snickersy, batony musli, ciastka zbożowe, orzeszki w karmelu, lody drożdźówki w ilościach hurtowych. Ok 5-7 tys kalorii na raz... Potem jak najszybciej do domu, po drodze wpychając już w siebie pierwsze przysmaki. I to w zasadzie bez odczuwania smaku. Też tak macie? Ja jem strasznie szybko, gryzę wielkie kęsy i praktycznie połykam słodycze. POtem z tym wielkim wypchanym brzuchem leżę i rozpaczam jak bardzo beznadziejne jest to moje zachowanie. Oczywiście od razu planuję też rozpoczęcie diety "od jutra"... ale dziś jeszcze skoczę do KFC.
I to jest główny powód moich problemów z wyglądem. Nie mam jakiejś wielkiej nadwagi ale wyglądam tak okrągło, a chciałabym mieć mniejsze obwody i ładne, lekko umięśnione ciało. Nie wychudzone, nigdy w życiu! Ale takie apetyczne. Przez to objadanie się nie dość, że nie chudnę to zaczynam powoli tyć i boję się, że nie będę w stanie tego zatrzymać.
Wiem, że to w pewnym stopniu spowodowane nieradzeniem sobie z emocjami ale z drugiej strony to wina diety- zbyt restrykcyjnej, wykluczającej wszystko to co lubię i zmuszającej mnie do jedzenia wszystkiego za czym nie przepadam- czyli dieta Dukana. Chudłam, jasne, ale potem płakałam, że nie mogę zjeść jabłka.
Mój plan? Rozsądna dieta, tzn oparta w dużej mierze na białku ale uwzglądniająca też owoce, warzywa i niewielkie porcje złożonych węglowodanów. Plus siłownia. Mam nadzieje, ze to mnie uchroni przed spadkami cukru i napadami obżarstwa.
Co do emocji, to kiedy przychodzi ciężki moment powtarzam sobie- jedzenie nie rozwiąże Twoich problemów ale przysporzy Ci nowych. Czasem działa.