mojegotowanie.pl
Poniedziałek, 21 maja 2012 r.
Diety Vitalia


Kompulsy/ Bulimia -- GRUPA WSPARCIA.

  • Dostępność: Otwarta
  • Utworzona: 2 lata temu
  • Założyciel: chwilowodostepna
  • Członków: 333 osób

Grupa dla wszystkich z tym problemem. Wspieramy się w trudnych chwilach.

 

Nowy temat Lista tematów


Temat:

Moja historia. Bulimia i kompulsy to nie wyrok.


hmm...

Dołączył: 2011-10-15 08:38:22

Miasto: Kukuruku

Listów: 6

Napisano 7 miesięcy temu

(List #11)

dla tych, które na [poważnie podchodzą do tego, żeby jednak sobie z tym samemu poradzic proponuje też strony, dzięki którym mozna pozytywnie sie nakręcic i poczytac o róznych skutecznych technikach NLP, które propgramuja nasz umysł na dokonywanie zman:

TUTAJ  i TUTAJ 

rozmiar36

Zdjęcie użytkownika

Napisano 7 miesięcy temu

(List #12)

Afirmacje -tak. Poprawa ego i wiary w siebie- tak. Poradzić sobie sama- nie :P Ale to tylko moje zdanie bo po prostu na terapii były kobietki, które walczyć same próbowały od kilku-kilkunastu lat i nauczyły się i wpoiły sobie zasady, które na dłuższą metę skuteczne nie były :P

Pasek wagi

Pat..I..Kot

Dołączył: 2012-01-14 12:45:33

Miasto:

Listów: 1

Napisano 4 miesiące temu

(List #13)

Cześć dziewczyny. Dziś dopisałam się do grupy bo wydaje mi się, że mam podobny problem co Wy. Mam nadzieje wreszcie się od niego uwolnić i szukam pomocy.

Nie jestem bulimiczką. Czy może- nie jestem JESZCZE. Ale jeśli dalej będzie się ze mną działo to co teraz się dzieje to pewnie tak skończę. Nie wymiotuję bo... nie umiem. Choć nie powiem, wiele razy próbowałam. Jakby mój organizm bronił się przed oddaniem tego co w niego wpakowałam. Mam za to problem z kompulsywnym objadaniem się. 


-okresowa utrata kontroli nad ilością spożywanego jedzenia,
-jednorazowe spożywanie zbyt dużych (w stosunku do osoby odżywiającej się normalnie) ilości pożywienia,
-podczas napadów - spożywanie posiłków w sposób wyraźnie szybszy niż podczas normalnego jedzenia,
-spożywanie pokarmów aż do wystąpienia przykrych objawów przejedzenia,
-jedzenie w samotności, celem uniknięcia wykrycia zaburzenia - uczucie wstydu i winy, występujące po napadzie.


Występuje u mnie każdy z powyższych symptomów, więc problemu sobie nie wymyśliłam jak niektóre Vitalijki rozpaczające na forum "zjadłam paczke chipsów! KOMPULS!!". 

Kiedy coś mnie zestresuje albo zmartwi robię sobie wyczieczkę do sklepu i pakuję do kosza wszystko co na diecie zabronione i co sabotuje mą utratę wagi. Prince Polo, Snickersy, batony musli, ciastka zbożowe, orzeszki w karmelu, lody drożdźówki w ilościach hurtowych. Ok 5-7 tys kalorii na raz... Potem jak najszybciej do domu, po drodze wpychając już w siebie pierwsze przysmaki. I to w zasadzie bez odczuwania smaku. Też tak macie? Ja jem strasznie szybko, gryzę wielkie kęsy i  praktycznie połykam słodycze. POtem z tym wielkim wypchanym brzuchem leżę i rozpaczam jak bardzo beznadziejne jest to moje zachowanie. Oczywiście od razu planuję też rozpoczęcie diety "od jutra"... ale dziś jeszcze skoczę do KFC.

I to jest główny powód moich problemów z wyglądem. Nie mam jakiejś wielkiej nadwagi ale wyglądam tak okrągło, a chciałabym mieć mniejsze obwody i ładne, lekko umięśnione ciało. Nie wychudzone, nigdy w życiu! Ale takie apetyczne. Przez to objadanie się nie dość, że nie chudnę to zaczynam powoli tyć i boję się, że nie będę w stanie tego zatrzymać.

Wiem, że to w pewnym stopniu spowodowane nieradzeniem sobie z emocjami ale z drugiej strony to wina diety- zbyt restrykcyjnej, wykluczającej wszystko to co lubię i zmuszającej mnie do jedzenia wszystkiego za czym nie przepadam- czyli dieta Dukana. Chudłam, jasne, ale potem płakałam, że nie mogę zjeść jabłka.

Mój plan? Rozsądna dieta, tzn oparta w dużej mierze na białku ale uwzglądniająca też owoce, warzywa i niewielkie porcje złożonych węglowodanów. Plus siłownia. Mam nadzieje, ze to mnie uchroni przed spadkami cukru i napadami obżarstwa. 

Co do emocji, to kiedy przychodzi ciężki moment powtarzam sobie- jedzenie nie rozwiąże Twoich problemów ale przysporzy Ci nowych. Czasem działa.


bulimiczkaaa

Dołączył: 2012-04-15 18:20:31

Miasto: Poznań

Listów: 1

Napisano miesiąc temu

(List #14)

Ja mam dokładnie takie same objawy co ty , od paru miesięcy już nie wymiotuje , bo niszczyło mnie to. staram się jeśc normalnie ale udaje mi się to przez 2 dni , a potem znowu mam napad, i tak w kółko , nie potrafię z tego wyjśc , nie mogę patrzec na siebie ,ale do wymiotów też wrócic nie mogę , a nauczyc sie normalnie jesc nie umiem .. błędne koło ..

abstynentka

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2012-05-11 20:54:34

Miasto: Poznań

Listów: 4

Napisano 9 dni temuEdytowane przez abstynentka 9 dni temu

(List #15)

Mam 16 lat.  U minie zaczęło się to dokładnie rok temu - od niewinnych diet. Stopniowe zmniejszanie kalorii, obawa przed przytyciem.. Bywało, że nie jadłam kilka dni. Głodówka zawsze kończyła się kompulsami, obżarstwem a następnie próbami zwrócenia posiłku - najczęściej wymiotowanie. Mogłam wymiotować po 5 razy dziennie.

Później trafiłam do szpitala, ale nie na bulimię. Leczyłam się szpitalnie na inną chorobę. Śmieszne było to, że w psychiatryku ignorowali mnie, gdy trąbiłam lekarzom o moim problemie z jedzeniem. No i tak to wszystko się pogłębiało. A teraz brzydzę się siebie dotknąć, boję się wyjść do sklepu, bo zawsze mam ochotę rzucić się na jedzenie. Przytyłam 10 kg. Mam strasznie duże rozstępy i wymiotować mi się chce na swój widok. Nie radzę sobie z jedzeniem. Potrafię jeść za mało albo za dużo. Często się przeczyszczam - teraz rzadziej wymiotuję. Również ćwiczę. Idę niedługo na wizytę do psychologa od zaburzeń odżywiania i na terapię. 
Niszczę swój związek. Jestem straszną zołzą, wybierając jedzenie zamiast partnera. Wolę zażreć zamiast z nim porozmawiać co mi leży na sercu. Stawiam jedzenie na pierwszym miejscu. Ciągle tylko mówię o jedzeniu, ciągle o nim myślę. Moje życie kręci się tylko wokół tego..

Pozdrawiam wszystkich Żarłoków, wspieram i trzymam kciuki!!!! 

abstynentka

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2012-05-11 20:54:34

Miasto: Poznań

Listów: 4

Napisano 9 dni temu

(List #16)

@Pat..i..Kot mam tak samo... lecę do sklepu, pakuję do koszyka pełno jedzenia, pędzę do kasy a po drodze już jem ze wstydem... jakie to okropne.. aż wstyd się przyznać. czuję się jak śmieć. 

Dukkha

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2012-05-09 20:57:11

Miasto: Kraków

Listów: 5

Napisano 7 dni temu

(List #17)

Niewiarygodne, myślałam, że jestem sama z tym problemem. Czuję zawroty głowy, szybko zabieram ciemną torbę na zakupy i zbieram tony tony jedzenia. Frytki, pączki, chleb, chipsy, popcorn, orzeszki, czekolady, ciastka, lody, makaron...wszystko na co mam ochotę.
Potem z przerażeniem rozglądam się przy kasie czy nie ma kogoś znajomego, czasem udaję, że to na imprezę. Idę na mieszkanie...cała mokra z nerwów, prawie biegnę. Nie patrzę na ludzi wokoło, tak mi strasznie wstyd, jestem taka strasznie samotna. Wiem, że nikt tego nie robi, inni są normalni i kupują po jednym batoniku na lunch albo jedno piwo i chipsy. Po cichu wchodzę do swojego pokoju, nie pokazuję się współlokatorkom przez wiele godzin- tak mi wstyd. Ten nałóg mnie zabija, zabiera mi życie. Mam 20 lat !! Ludzie cieszą się imprezami, wypadami do miasta, do klubu, mają przyjaciół na wspólne zakupy w galerii. A ja zawsze konczę tak samo- na początku grono nowych znajomych, które potem sama od siebie odpycham uciekając od kontaktu, od spotkania, od imprezy. Wstydzę się osądzania, ich myśli że np przytyłam. Poza tym zawsze jestem zmęczona i śpiąca bo u mnie jest albo obżeranie albo głodówka. Boję się wymiotów, tak strasznie chciałabym umieć zwracać to wszystko co pochłonęłam :( Przynajmniej nie byłoby tak widać efektów mojego postępowania. 
Potrafię przez kilka dni i nocy pod rząd siedzieć w ciemnym pokoju, z laptopem na łóżku i opakowaniami po żarciu. W tajemnicy...nikt o tym nie wie. Mój chłopak, moja mama mają zupełnie inny obraz mnie w momencie kiedy tak siedzę w dresach i z czerwonymi oczami od płaczu opowiadam przez telefon o tym jak się uczę do kolokwium.
Tracę grunt pod nogami. Nie mam żadnych znajomych, zaległości na studiach. Czuję STRACH i CHAOS. Wszystko wymyka mi się spod kontroli, chcę tylko iść spać albo oglądać filmy. Kiedyś w końcu postradam zmysły od tego wszystkiego.  Nie wiem kim jestem. Straciłam swoją osobowość. Nie potrafię normalnie wygłosić głupiej prezentacji bo tak strasznie się trzęsę i zapominam tekstu. Unikam imprez, unikam spotkań ze znajomymi mojego chłopaka. Jestem zamulona, śpiąca i ciągle smutna i zła.

Jedynym wyjściem u mnie jest całkowita abstynencja od niemal każdego produktu. Tak jak alkoholik nie może pić, tak ja...? nie mogę jeść. Zamiast tego piję- kawę z mlekiem, wodę z cytryną, litry herbaty czerwonej, oranżady z aspartamem. Kiedy już osiągam swoje -10 kg przechodzę na soki i zupy miksowane. Ostatnio tak było, w miesiąc dużo schudłam ale nadeszło kilka komentarzy, żebym przestała chudnąć, że już jestem za chuda. Przyszły święta, zapachy i ciągłe namowy. Koszmar wrócił na nowo i gdy tylko wróciłam na studia, przez 3 doby krążyłam między sklepami a ciemnym pokojem...

JESTEM W TYM TAK STRASZLIWIE SAMOTNA !! Nie radzę sobie z tym wszystkim.


Dukkha

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2012-05-09 20:57:11

Miasto: Kraków

Listów: 5

Napisano 7 dni temu

(List #18)

tak mi dziwnie czytać Wasze wypowiedzi, o tych wycieczkach do sklepów. To dla mnie takie nierealne, że jest ktoś jeszcze kto robi to samo co ja...
Nienawidzę siebie za to

kobieta.pl claudia.kobieta.pl naj.kobieta.pl gala.pl glamour.pl rodziceonline.pl focus.pl national-geographic.pl klubrysia.pl odyssei.pl