Napisano rok temuEdytowane przez hgodle rok temu
(List #1)
Urlop to bardzo niebezpieczny okres dla osoby odchudzającej się. Nie dość, że na każdym kroku czai się pokusa, to do tego grozi utrata kontaktu z rzeczywistością. Nauczona doświadczeniem apeluję: na urlop nie ruszajcie się bez wagi lub miarki krawieckiej. W przeciwnym wypadku po powrocie do domu czeka większość z nas bardzo dołujące odkrycie. Cofamy się na naszej ścieżce postępów o kilka miesięcy. Swoją drogą możemy w tym wątku wskazać rozmiar niebezpieczeństwa i wpisać, ile utyłyśmy na wakacjach w konkretnym czasie. Ku przestrodze...
U mnie:
2 tygodnie wakacji letnich ( wyżywienie we własnym zakresie lub w restauracjach): plus 2,5 kg
1 tydzień w wersji zorganizowanej (all inclusive, skrót AI) : 2,5 kg
Źródłem wpadki:
1/ napoje owocowe jako ratunek przed głodem i pragnieniem w drodze,
2/ orzechy lub mieszanki bakaliowe jako przegryzka - w drodze można bezwiednie zjeść całą paczkę
3/ drinki jako element wieczorów we dwoje
4/ jedzenie nieskończonej ilości małych posiłków w resatauracjach ( AI) - pod hasłem: wszystkiego trzeba spróbować
2/ uleganie uprzejmym kelnerom donoszącym kolejne szklanki z alkoholem (AI)















