Dawno, dawno temu... ;)
( 2010-06-05 14:40:14 )
...była sobie jedna Pani, która całkiem nieźle radziła sobie z bonusami na boczkach, która zaprzyjaźniła się z Panem Rowerkiem, Lady Wagą, która....tylko gdzieś się ulotniła, zagubiła w gąszczu obowiązków i prozie życia codziennego. Pan Rowerek zostal zamieniony na cztery kólka, bo tak szybciej, Lady Waga na kalendarz, bo kontrolować trzeba zadania a rozsadne i mądre odzywianie na byle - gdzie, byle- szybko, bo przeciez nie ma czasu. I nie ma czasu, bo jakby sie ta Pani nie gimnastykowała to doba cały czas 24h ma a tydzien 7 dni, nic nie daje dorzucianie sobie obowiązków, od tego woreczek zwany dniem sie nie powiekszy.... - tak teraz wyglada moje zycie, odwiesilam na kolek dietkowanie, bo rozkrecanie firmy pracujac nadal na etacie i awansujac a w miedzyczasie robiac to wszystko z synkiem, ktory z wiekiem coraz bardziej towarzyski się robi do łatwych zadan nie nalezy - ale ktos kiedys madry powiedzial, ze najlepiej zorganizowanym pracownikiem jest matka z dzieckiem, bo musi, bo nie ma czasu na marudzenie, obijanie sie, odkladanie na pozniej, bo jak sie nie zrobi teraz to "zaraz' moze nie nadejsc - i cos w tym jest, a ze dietkowanie zarzucone, bo czasu brak to tylko sciema - wymowka i ja to wiem, wiec koniec i basta z wymowkami, z wykrecaniem sie. Zabieram sie do roboty (bo przeciez jeszcze jej malo ). Poglowkowalam, pomedytowalam i do wniosku doszlam, ze baaaardzo duzo w moich dotychczasowych sukcesach z dietkowaniem dawal mi kontakt z wami, wasze wsparcie, listy, komentarze, wasze pamietniki - szczegolnie niektore Vitalijki, mimo, ze daleko - okazaly serduszko - i za to wielkie dzieki. Podkulam wiec ogon, bo samej mi ciezko i wracam do was moje towarzyszki doli i niedoli . 3majcie kciuki i do napisania wkrotce...