mojegotowanie.pl
Czwartek, 24 maja 2012 r.
Diety Vitalia



 

Wyniki wyszukiwania dla: Orbitrek

Dzień 33, 34, 35, 36 i 37
( 2010-05-26 20:03:05 )
...Raporcik (sobota):Orbitrek - 61 min., dystans 22 km,   ćw. fitness + 0Dieta - liczę, tylko po co (b.e. 2934 kcal).To jakiś koszmar. Po co liczę, po co ćwiczę, jak tak przeginam. Ostatni raz idę do kogoś do domu oglądać żużel. Teraz tylko do pubu. Tam przynajmniej nie ciągnie mnie do wykazywania się swoimi umiejętnościami kulinarnymi.Raporcik (niedziela):Orbitrek - brakBasen - 45 min.2,5 h koszenia zarośniętej działki.Dieta - liczę (b.e. 1032 kcal).Tu już było zdecydowanie lepiej. Dzieci sprzedałem do dziadków. Ż. dałem spokój, aby mogła się uczyć, a sam wybrałem się na działkę i na basen. Uroków koszenia kilkudziesięciocentymetrowej trawy nie będę opisywał, wybaczcie. Natomiast na basenie było niesamowicie. Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się być samemu na basenie. Chyba wszyscy myśleli, że w kościelne święto basen będzie zamknięty, a tu niespodzianka - był czynny. Jeszcze się przyzwyczaję do takiego luksusu.Raporcik (poniedziałek):Orbitrek - brakDieta - nie liczyłem (b.e. kto to wie kcal).Poniedziałek - Warszawa. Wyjazd o 3 w nocy. Powrót wieczorem o 21. Cóż tu mówić. Nasiedziałem się za kierownicą. Wcinałem kanapki, popijałem energy drinki, denerwowałem się, czekałem. Tak minął dzień. Nie miałem zdrowia ani siły na ćwiczenie, czy też podliczenie wchłoniętych kalorii.Raporcik (wtorek):Orbitrek - 61 min., dystans 22 km,   ćw. fitness + 0Dieta - liczę (b.e. 1544 kcal). Wracam do liczenia i ćwiczenia. Zaraz mi ktoś powie co ty jadasz, że tak wierszem gadasz. Dobra, krótko. Bilans podbił jeden wieczorny drink. Raporcik (środa):Orbitrek - brakRolki - 1,5 h.Dieta - liczę (b.e. 886 kcal).W końcu, nareszcie, jest, jest, jest. Były rolki. Trochę się męczyłem, bo wiatr mnie nie lubi, ale jestem przyjemnie zmęczony. Do maratonu zostały niecałe 2 tygodnie, więc nadszedł czas sprawdzianu kolana. Jest dobrze. Czuję mięśnie, nie czuję stawów....
Dzień 38
( 2010-05-28 08:24:52 )
...Raporcik (czwartek):Orbitrek - 61 min., dystans 22 km,   ćw. fitness + 0Dieta - liczę, ale po co (b.e. 2077 kcal).Na rolki ponownie nie udało się wyjechać - deszcz pokrzyżował plany. Został zatem wieczorny trening na orbitku. Co z tego jak cały czas przeginam. To co zaoszczędzę ćwicząc przejadam. Wczoraj słodyczami - czekolada + żelki. To już nałóg. Inna sprawa, że jak intensywnie ćwiczę, to zawsze miałem problem z brakiem czegoś słodkiego do jedzenia. Ale nie jest aż tak źle. Waga minimalnie ruszyła się w dół. Setkę przekroczyło się łatwo, ale już ponownie przekroczyć granicę w dół jest mi bardzo ciężko. Nie zniechęcam się jednak. W końcu się ruszy i będzie tylko lepiej....
Dzień 39
( 2010-05-28 23:31:03 )
...Raporcik (piątek):Orbitrek - brakRolki - 1,45 h.Dieta - liczę (b.e. 789 kcal).Ponownie udało mi się wyrwać na rolki. Jednak popieprzony deszcz wszystko popsuł i musiałem zmykać do domu, a chciałem dzisiaj zrobić próbę generalną przed maratonem.Jedno przećwiczyłem. W deszczu da się jechać, tylko szkoda łożysk i jest to szalenie niebezpieczne, można niezłego orła wywinąć.Najbardziej cieszę się z faktu, że nie dokucza mi kolano, a że mięśnie bolą, to już szczegół. Martwię się, że po drodze jakiś skurcz się przytrafi. To jest możliwe. Za późno zacząłem trenować i nadal mam braki kondycyjne. O ile wydolność jest w miarę (jednak orbitrek to nieocenione urządzenie), to mięśnie się jeszcze buntują. Nie są przyzwyczajone do takiego wysiłku.Mam jeszcze jeden zgryz. Moja prędkość jazdy nie jest zbyt wysoka. Średnia z dzisiaj to 14 km/h. A to daje aż 3 godziny jazdy w maratonie. Sam się już zaczynam zastanawiać, czt aby nie zrezygnować. 3 godziny na rolkach, to jeszcze chyba za dużo dla mnie. Zobaczymy jak będę się czuł za tydzień. Wtedy podejmę ostateczną decyzję.Oby tylko nie padało....
31.05.2010
( 2010-05-31 07:28:22 )
...No i całe szczęście...waga poszła w dół...nie dużo bo nie dużo  ale poczło...muszę się sprężyć i skończyć z podjadaniem..mniej pić kawy a wiecej zielonej herbaty i wody mineralnej przynajmniej do czasu aż kupie sobie upatrzony sprzęcik do ćwiczeń... a może któraś z vitalijek ma orbitreka thorn 704 i mogła by mi powiedzieć czy opłaca się wydać na niego tyle kasy? muszę zagłądnąć na forum... Byle dalej i do przodu...a raczej byle dalej i w dół :)...
Dzień 42
( 2010-06-01 08:34:15 )
...Raporcik (poniedziałek):Orbitrek - brakDieta - nie liczyłem (b.e. ktoś liczył? kcal).Wczorajszy dzień, to koszmar rodzica. Obie pociechy chore. Jedno jakoś żyje, drugie wymiotuje, chce cały czas mieć kogoś obok siebie. Wieczorem, kiedy zasnęły nie miałem już najmniejszej ochoty na cokolwiek. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie lepiej....
Dzień 43
( 2010-06-01 22:57:46 )
...Raporcik (wtorek):Orbitrek - brakRolki - 1,40 h.Dieta - nie policzyłem (b.e. chyba ok kcal).Dzieciaczki miały się już dzisiaj lepiej. Temperatury już nie było, ale co z tego, jak Młoda nie może nic jeść, tak ją boli. Angina ropna ją wykańcza i pośrednio nas też. Biedulki musiały spędzić dzień w domu zamiast na uciechach. Przecież to ich święto było.Kurier na szczęście zdążył i prezenty doszły. Całe popołudnie spędziliśmy na budowaniu za pomocą magicznego błotka. Młody przed chwilką się obudził i mówi: śniło mi się, że ogródek budowałem. Chyba zadowolone z prezentu i spędzonego wspólnie na zabawie czasu.Kolacji już nie doczekałem. Ulotniłem się na rolki. Przy okazji rozsunąłem kółka i wydłużyłem przez to płozę. Przećwiczyłem wariant szybszej, ale cięższej jazdy. Jest ok. Tylko mięśnie dostały popalić.Ale zawziąłem się, prognozy pogody na weekend są, jak na razie, optymistyczne. Do maratonu pozostało4 dni 9 godzin 57 minut....
Dzień 46 i 47
( 2010-06-05 23:31:46 )
...Raporcik (piątek):Orbitrek - 83 min., dystans 30 km,   ćw. fitness + 0Rolki - brak.Dieta - liczę (b.e. 947 kcal).Tym razem rolek nie było. Mięśnie odpoczywały po czwartkowej jeździe. Za to był godzinny spacer, a wieczorkiem w obroty wziąłem orbiego. Oglądałęm przy tym najnowsze odcinki CSI New York i sam nie wiem kiedy tyle przećwiczyłem.Z Ż. nastąpiło pojednanie. Mieliśmy czas dla siebie. Jest OK.Raporcik (sobota):Orbitrek - brakRolki - brakDieta - liczyłem ale się nie przyznam do ilu doliczyłem (b.e. ..... kcal).Za to zaliczyłem 2 godzinki ostrej pracy na działce. A następnie wyskoczyłem na godzinny intensywny spacer aby dopełnić formalności związanych z nie dzielnym maratonem. Otrzymałem numer 220, chip i koszulkę.Natomiast wieczorkiem wyskoczyłem z sąsiadem oglądać GP Dani na żużlu i tu totalnie przegiąłem. Piwo się lało, zagryzałem je suchą kiełbasą i orzeszkami. Jak to wszystko policzyłem, to włosy stanęły mi dęba.A teraz jest noc i zamiast spać, to wyczyściłem i złożyłem rolki. Uzupełniam wpisy, czytam i odpowiadam na pocztę. I nie mam tremy, nie denerwuję się jutrzejszym, a właściwie dzisiejszym startem. Jeszcze tylko jakąś muzę załaduję do fona i kładę się spać. O 6:15 pobudka, a więc czasu zostało niewiele....
Dzień 48
( 2010-06-06 21:55:10 )
...Raporcik (niedziela):Orbitrek - brakRolki - 2,10 h - M A R A T O N .Dieta - liczę (b.e. 1044 kcal).Maraton zaliczony, dieta ok. Więcej będzie jutro, jak dojdę do siebie. Jednak dla mnie to przeogromny wysiłek....
wileki powrót
( 2010-06-08 20:46:43 )
...{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ 08/06/2010-WTOREK-godz.22,48 JESTEM OKROPNIE ZŁA ŻE TAK SIE ZAPUŚCIŁĄM POWRÓCIŁAM PO 1,5 MIESIĘCZNEJ PRZERWIE ZNOWU DO ĆWICZEŃ A SZYBKO SOBIE ODPUŚCIŁĄM BO ROWERTEK NA KTÓRYM ĆWICZYŁAM WYSIADŁ MĄŻ KUPIŁ MI ORBITREKA ALE OKAZAŁ SIE KUPĄ ZŁOMU (NIBY NOWY ) ALE PO 15 MIN WYSIADŁO ŁOŻYSKO , WYMIENIŁ , PO KOLEJNEJ RUNDZIE WYSIADŁO NASTEPNE HORROR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ODRADZAM KUPOWANIA TANIEGO SPRZETU NA ALLEGRO , POWTARZAM TANIEGO Z NIEPEWNYCH ŹRÓDEŁ , JA CHCIAŁAM ZAOSZCZĘDZIC I O PROSZĘ TYLKO JAKIES SRUBKI DOKUPUJEMY ALBO ŁOŻYSKA :( OD DWÓCH DNI JUZ MOŻNA NA NIM ĆWICZYC MAM NADZIEJĘ ŻE JAK NAJDŁUŻEJ OD JUTRA WRACAM DO DIETY , NA RAZIE SWOJEJ JAK MI SIE ZNUDZI TO MOŻE WYKUPIĘ COS TUTAJ ......MOŻE COS PORADZICIE ŻEBY TE POSIŁKI Z CZASEM NIE STAWAŁY SIE NUDNE ?? JAK NARAZIE WAGA 90KG POZDRAWIAM CIEPLUTKO  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!...
Dzień 49, 50, 51, 52 i 53
( 2010-06-11 23:15:08 )
...Raporcik (poniedziałek, ..., czwartek):Orbitrek - brakRolki - brakDieta -nie liczyłem, ale obyło się bez przegięć (b.e. ..... kcal).W poniedziałek tak naprawdę dochodziłem do siebie, I nie miałem zakwasów, tylko byłem jakiś taki wyeksploatowany.Wtorek i znowu to samo, a w środę poszedłem już oddać po raz kolejny krew. To było rano, a po południu przy kawie rozmawiałem z Ż. i zasnąłem. Pierwszy raz tak mnie wzięło. Wpływ na to pewnie miała kumulacja czynników, zaczynając od maratonu, idąc dalej na pozbyciu się pewnej ilości krwi, a kończąc na upale.W czwartek było ok, za to nie miałem czasu i postanowiłem dać jeszcze jeden dzień organizmowi na dojście do siebie.Raporcik (piątek):Orbitrek - brakRolki - 2,25 h dystans: 33 km.Dieta - liczę (b.e. 1023 kcal).I wreszcie było tak, jak tego oczekiwałem od dawna. Spotkałem znajomych i z nimi śmigałem przez ponad dwie godzinki. Nawet nie zauważyłem, kiedy się ściemniło i trzeba było do domu wracać.Jedyne co to odrabiam zaległości w wywijaniu piruetów. Zaliczyłem dzisiaj dwa razy glebę, spokojnie nic sobie nie zrobiłem, tylko nowe rolkowe spodnie podarłem. Ż mówi, że da się zszyć i nic nie będzie widać. Poczekamy, zobaczymy....
kobieta.pl claudia.kobieta.pl naj.kobieta.pl gala.pl glamour.pl rodziceonline.pl focus.pl national-geographic.pl klubrysia.pl odyssei.pl