Wstałam rano, patrze a tu 0.5 kg mniej, nie ukrywam , że ucieszyłam się niezmiernie. Moja mama straszy mnie, że schowa mi wagę i wyjmie dopiero za tydzień, mówi, że 'Wpadnę w jakąś psychozę' :D
Dziś dzień uważam za udany, po wczorajszym dole nadeszło poprawienie humoru :) Dzisiaj z moimi znajomymi udaliśmy się rowerami nad takie dzikie jeziorko, oczywiście moi koledzy wskoczyli do wody bez namysłu, a my- dziewczyny poprawiałyśmy tylko koloryt skóry :D
Dzisiejsze menu: *I śniadanie- jajko i kromka ciemnego chleba *II śniadanie- 'Gratka' *Przekąska- 'Serduszko' *Obiad- sałatka z pomidora, ogórka, cebuli, jogurtu i jajka *Kolacja- 'Jogobella' brzoskwiniowa
Ćwiczenia: *skakanka- 5oo skoków *brzuszki- 5o *orbitrek- 5km *platforma wibracyjna- 15 minut *bieg po 'plaży'
Jestem wykończona!. ;) Lecę jeszcze po komentować wasze pamiętniki
Musicie mi pomóc. Poprzyjmowałam do znajomych o wiele za dużo osób i mam ich ponad 5oo. Bardzo tego żałuję, iż zaniedbuję osoby, które komentują mój pamiętnik. Bo chyba zdajecie sobie sprawę, że nie jestemw stanie komentować 5oo pamiętników
Co mam zrobić, złożyć sobie 2 konto i poprosić Was, abyście zaglądały na nowe konto? Nie wiem!. :/
______________________________________________ Byłam wczoraj na zakupach (spożywczych) i kupiłam dietkowe rzeczy , tzn: woda, ciemny chlebek, szynka z indyka, arbuz, danio , jogobella light ;)
Dzisiaj planujemy z mamą na obiad grilla ;) Ja ograniczę się do 1 udka <bez skóry> i kromki spieczonego, ciemnego chlebka ;)
Oto moje dzisiejsze menu: *I śniadanie- zaspałam ;) *II śniadanie- lekka jajecznica, kromka ciemnego chlebka i 2 plasterki arbuza + szklanka wody *Przekąska- Jogobella, pół jabłka + woda *Obiad- Udko i chlebek z grilla + woda *Kolacja- Danio, ciemny chlebek + woda + Woda, woda woda ;D Ćwiczenia: *3o minut skakania na trampolinie *5o brzuszków *15 minut platforma wibracyjna *5 km orbitrek *6o minut pas wibracyjny na brzuch
Przepraszam za kolejne dni rozłąki, ale miałam zepsuty internet. Od kilku dni jest tak piękna pogoda, że aż się w domku nie chce siedzieć tylko opalać, opalać, opalać :) Mam na ogrodzie trampolinę i całymi dniami skaczę, ale w czwartek upadłam i do dziś nie mogę skakać, bo w plecach czuję niesamowity ból.
Jestem przeziębiona, z nosa cieknie, w gardle klucha i jeszcze ta @ :/ Ale mam się czym cieszyć!. Troszkę schudłam i mam dzisiaj w domku imprezę urodzinową :) Cieszę się, ale to kolejna okazja do pokus, ale dam radę :D
I wreszcie obiecane zdjęcie mojego brzucha:
Jest okropny, ale pracuje nad nim :) Lecę już sprzątać w domku, to kolejne kilka kalorii mniej :D
Pa :) Buziaki :*
PS. Relację z urodzin zdam w najbliższym czasie. Proszę oceńcie mój brzuch :)
Kochane, muszę Wam powiedzieć, że zaczęłam biegać!. Biegałam pierwszy raz, ale myślałam, że z moja kondycją jest gorzej :)
Nie mogę doczekać się jutrzejszego aerobiku :] Kocham to!. Z moim życiem sercowym- beznadziejnie. Wiem, że Michał źle mnie potraktował, ale w głębi duszy czuję, że nadal mi na min zależy. Nauczyłam się czegoś bardzo potrzebnego dla mnie- nie warto ufać wszystkim ludziom i często trzeba liczyć niestety na siebie.
Dzisiaj mam świetny humor :) Zacznę może od najlepszego- dziś na wadze -0.5 kg, czyli 85.9 :D Od razu poprawił mi się humor, poza tym dziś wybieram się na urodziny kolegi, tylko mam pewien dylemat, ubrać się w sukienkę, czy leginsy i nową tunikę.
Wstałam rano i postanowiłam, że do godz. 16 nic nie zjem, bo domyślacie się, że do jedzenia pizza, chipsy, cola. Więc trochę się oszczędzę i, i tak zjem mniej niż zwykle.
Wróciłam z zakupów, kupiłam sobie nową tunikę :D Właśnie mama nagania mnie do sprzątania i muszę jej pomóc :)
Wstałam dziś rano i zdałam sobie sprawę z tego co ja właściwie wyprawiam ze swoją wagą!. :/ Oczywiście, domyślacie się, że przez święta utyłam, i na chwilę obecną ważę 86.1 ! :( Masakra, totalna!. Pewnie już mnie nie lubicie z powodu długich nieobecności, ale wybaczcie :) Po świątecznym obżarstwie robię sobie dzień detoksu. Rano zjadłam pomarańcza, na obiad kawałek kurczaka z rosołu (Bez skóry) :D
Wczoraj wieczorem byłam na aerobiku, Boże jaki wycisk dostałyśmy!. :] Ale warto było.
Zdałam sobie sprawę ,że potrzebuję motywacji. Wspierajmy się i wierzmy, że nam się uda!.
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że do Was wróciłam!. Przez ferie, jak już wiecie sporo przytyłam i wracam z czystym kontem :)
Musiałam przemyśleć kilka spraw, wziąć się w garść po rozstaniu. Mówią o mnie, że szybko zmieniam zdanie- prawda :D Muszę Wam powiedzieć, że chyba się zakochałam!. :*
Zrobiłam już krok w stronę dalszego odchudzania, zapisałam się na ZUMBĘ :) 'I like it' :D
Stwierdziłam, że to nie ma sensu oszukiwać siebie i Was. Przez ostatnie kilka dni sporo przybrałam na wadze. Mam jeszcze tydzień ferii i spędzę go w Łodzi :] Chcę w końcu odpocząć !. :D
Wiecie co dziewczyny? Ze mną chyba nie jest aż tak źle, wczoraj na nk chłopak 8 lat ode mnie starszy napisał mi, że strasznie mu się podobam :) Ale nie będę utrzymywać z nim kontaktu- różnica wieku :/ Ale chodzi o sam fakt :]
Kochane, pożegnam się z Wami na cały tydzień. Napiszę w poniedziałek :)
Oj, długo mnie tu nie było :(
Ale tak szczerze, to nie mam się czym chwalić :[
Przytyłam, przytyłam, przytyłam...
Nie pytajcie ile, bo padniecie :/
Po prostu 'zajadałam' smutki.'
A muszę przyznać, że w ostatnim czasie było ich sporo. Michał ze mną zerwał, a wiecie dlaczego? Bo nie czuł się w roli chłopaka. Ja tak naprawdę chodziłam z nim, nie dlatego, że go kochałam, ale dlatego, że czułam się jakaś potrzebniejsza, dowartościowana. Tak naprawdę to największy ślimas w mojej szkole, największy kujon i ślamazara.Wszyscy dziwili się czemu z nim chodzę- serio ja też, ale zawsze wmawiałam sobie, że na nikogo innego <lepszego> nie zasługuję. Bo wiedziałam, że nikt inny nie zechce takiej grubaski jak ja
A w ostatni dzień przed feriami dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka, z którą trzymam się od 7 lat przy całej klasie powiedziała, że tak naprawdę mnie nie znosi i trzyma się ze mną dla zysków....
Przestałam trzymać dietę. Mam teraz ferie i wyjechałam do rodziny do Łodzi.
Trzymajcie się kruszyny!. Całuję Was mocno ;*
Ps. Może jutro napiszę Wam o trochę bardziej podnoszących na duchu rzeczach z mojego życia :*
Dziś dzień ważenia i ... nagle przyszła ma przyjaciółka- @ :/ Wiem, że podczas @ waży się więcej, poza tym nie załatwiałam się już 4 dni :/ Ale na wadze i tak mniej niż 3 dni temu :)
Nie mam dziś siły na fitness, na skakankę, brzuszki... Boli mnie brzuch i kręci mi się w głowie ;(
Nadrobię to za kilka dni :] A propos mojego poprzedniego wpisu. Pisałyście, że za mało jem- A ja jem tyle ile mogę, przecież nie będę w siebie wmuszać jedzenia :)
Kochane!. Tak się cieszę, że za tydzień mam ferie, prawdopodobnie cały czas nie będzie mnie w domu, ale o diecie nie zapomnę!. :]
Dzięki za słowa pocieszenia :) Kocham Was :> Całuski :*