mojegotowanie.pl
Piątek, 25 maja 2012 r.
Diety Vitalia


MllaGrubaskaa

kobieta, 33 lat,

165 cm, 72.50 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 10.5kg

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Milusio zaskoczona.

6 marca 2012 , Komentarze (30)

Misie Moje Kolorowe!

Zaskoczyłyście mnie niesamowicie , nie spodziewałam się tylu komentarzy . Bardzo , bardzo gorąco za wszystkie dziękuję ! Jesteście jak zawsze nie zastąpione i nie ocenione . Skrzydełka mi rosną , nie tylko dzięki komplementom kolegi , ale szczególnie dzięki wam .
                                    
Wczoraj deczko zabiegana była, , chciała bym nadrobić wpisy znajomych , szepnąć na uszko każdej z was coś osobiście i każdej z osobna podziękować z komentarz , ale doba za krótka. Wybaczcie , dziś postaram się troszkę nadgonić.

W pracy wczoraj kolega cały czas pod nosem gadał że już się lata nie może doczekać , bo młoda laska będzie i w spódniczkach będzie chodzić . W końcu podeszłam i szepnęłam mu na ucho że jak dzioba nie zamknie to go o molestowanie seksualne w pracy oskarżę , a on mi na to - No wiesz , nawet cię nie dotknąłem , pogadać i pomarzyć już sobie nie można .
- Można , można , tylko rób , to po cichu .

Dieta utrzymana , ćwiczenia zaliczone 900 brzuszków , godzinka na orbitreku. 
Słonko świeci , ptaszki śpiewają , aż żyć się chce , nawet nie przeszkadza że termometr ujemną temperaturę pokazuje .

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają .

           

*Dziękuję za wszystkie komentarze .
Dodaj komentarz

Rozpustnica z seksownym tyłeczkiem.

4 marca 2012 , Komentarze (52)

Misie Moje Kolorowe!

Dziś niedziela więc dzień luźniejszy z większą ilością czasu dla siebie. W tygodniu raczej , zajmuję się wszystkim innym i troszczę o wszystkich , ale niedziela należy do mnie .
Dłużej sobie pospałam .  Obiad dziś mąż robi . Ja mam czas na nierobienie niczego.

Co do tytułu to wyniknął on z dwóch rozmów.
Pierwsza z mężem:
-Kochanie ja Cię chyba muszę sprawdzić do kogo ty tak ciągle piszesz na tym kompie, bo to się zaczyna robić podejrzane.
Oczywiście ja na V siedzę i tylko się śmieję. Mąż ciągnie dalej.
-Może ty kochanka , masz?
- Mam i to nie jednego .
-Tak , a ilu?
-163! (akurat tyle was miałam w znajomych)
-Rozpustnica jesteś.
- No i to jaka , a po za tym to prawie same kobiety , faceta mam chyba tylko jednego.
-A o czym ty tak piszesz?
-O odchudzaniu.
-Nie to już mnie nie interesuję .

Druga rozmowa z kolegą z pracy. Kolega wpadł wczoraj na chwilkę , dwa tygodnie był na zwolnieniu . Ja w odzyskanych spodniach , które obecnie leżą idealnie i bluzeczce nie zakrywającej tyłka. Przeszłam koło niego kilka razy.
- Ty młoda weź stań na chwilę .
Stanęłam.
-Co?
-Odwróć się .
-Po co?
-No odwróć się!
-Dobra. Odwróciłam się .
- O kurcze jaki ty masz boski tyłek w tych spodniach , napatrzeć się nie mogę!
Zamurowało mnie , a kolega po chwili .
- Tylko wiesz co , lepiej zakładaj dłuższe bluzeczki bo ja się na pracy nie będę mógł skupić jak będziesz mi tym tyłkiem po oczach świecić .

Miłej niedzieli życzę i niech nam kilogramy spadają .
                           
*Dziękuję za wszystkie komentarze .



Dodaj komentarz

Takie tam sobie moje przemyślenia.

3 marca 2012 , Komentarze (17)

Misie Moje  Kolorowe!

Na wstępie DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE! Znowu dodałyście  mi skrzydeł i sił do walki .

Tak sobie przeczytałam ten ostatni wpis , popatrzyłam na to co osiągnęłam i wiecie co jestem naprawdę zadowolona .
8 tygodni diety zaowocowało zgubieniem 9 kg , żałuję że nie zmierzyłam się od razu miała bym lepsze porównanie.
Przyzwyczaiłam , a może raczej uzależniłam się od ćwiczeń , nawet brzuszki których kiedyś nie cierpiałam robić sprawiają mi przyjemność .
Ciało jeszcze nie zadowala , ale jest różnica i zaczyna mi się to powolutku podobać .
Jedna trzecia drogi za mną , czyli przy dobrych układach do końca czerwca osiągnę cel.
Pewnie gdy bym bardziej rygorystycznie przestrzegała diety efekty były by większe , bo wpadek było co nie miara. Nie zamierzam się jednak tym przejmować . 
Marzenie nr 1 . 6 z przodu na Wielkanoc .
Marzenie nr 2 . Osiągnąć cel do wakacji . 
I zastanawiam się jeszcze czy cel nie ulegnie zmianie , bo w sumie nie tyle o wagę mi chodzi co o wymiary , żeby wejść w pewne ciuszki które gdzieś leżą teraz na dnie szafy .

Czasowo ostatnio nie wyrabiam . Mniej piszę , mniej komentuje , ale jak mam czas to siadam do kompa i pierwsze co to Vitalia .

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają .

                      
Dodaj komentarz

Podsumowanie lutego!

1 marca 2012 , Komentarze (39)

Misie Moje Kolorowe!

Nadal żyję w niedoczasie.Czy można by tak dobę przedłużyć o jakies 2 godzinki???

Dzis zaczynamy nowy miesiąc , więc czas na podsumowanie tego co minął.

Było!                                                 Jest!
Waga 77.7                                        Waga 74
biust -109                                      biust -104                               
talia -86                                         talia -82
biodra - 97                                    biodra - 96

                            Ubyło

                          Waga 3.7
                          biust -5
                          talia -4
                          biodra -1

Nie jestem zachwycona , ale jestem zadowolona.
Spodnie które miesiąc temu nie dopinały się do końca leżą jak ulał .

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają!
          
*Dziękuję za wszystkie komentarze. 
Przepraszam że was zaniedbuję .
Dodaj komentarz

Niedziel-talna jedzeniowa masakra.

27 lutego 2012 , Komentarze (19)

Misie Moje Kolorowe!

Nie ma co oszukiwać ani siebie , ani was. Wczorajszy dzień totalna dietetyczna porażka.
Dzień rozpoczęłam bardzo grzecznie od ćwiczeń (orbitrek godzina , 600 brzuszków) , sniadanko też było dietetyczne . Za to później nie wiem co we mnie wstąpiło . Zjadłam kilka kanapek z wędliną i ogórkiem , oczywiscie na białych bułeczkach . pół tabliczki czekolady z marcepanem , tofinka , 500g lodów , sporą porcję sałatki warzywnej z majonezem . Cos chyba jeszcze było , ale szczerze przyznam już nie pamiętam , na pewno było tego więcej . 
Skopcie mi tyłek , bo już nie pamiętam kiedy tak się obżarłam . 
Do stanę za swoje przy czwartkowym warzeniu.

Nadal mam malutko czasu i jeszcze nie zdążyłam nadrobić co u was . Proszę o wybaczenie za to zaniedbanie .

Dzis wracam na dobre tory . Rano godzinka na orbitreku i 600 brzuszków.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają .

                
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz

Hej!

25 lutego 2012 , Komentarze (15)

Misie Moje Kolorowe!

Czasu ostatnio na wszystko brak.
Zaniedbuję i was i pamiętnik . Dzis jeszcze mam problem z dodaniem wpisu.
Dieta utrzymana , ćwiczenia są . 
Ważenie w czwartek. Mam nadzieję ze będzie się czym pochwalić.

Miłego popołudnia życzę i niech nam kilogramy spadają .
              
Dodaj komentarz

Króciutko i szybciutko .

25 lutego 2012 , Komentarze (8)

usiłuje dodać dłuższy wpis , ale cos znowu się na Vitali pieprzy bo dodaje mi tylko ostatnie zdanie wpisu.
Dodaj komentarz

Niech koś zatrzyma wreszcie świat , ja wysiadam.

23 lutego 2012 , Komentarze (24)

Misie Moje Kolorowe. 

Wczoraj miałam kolejny fatalny dzień . 
Net w pracy szwankował . Nie miałam czasu zajrzeć i dodać wpisu , ani poczytać co u was. 
W pracy sporo do zrobienia , ostatnio to rzadkość . Po pracy , jechałam do tej osoby której pomagam . Do domu wpadłam tylko na moment żeby zakupy zostawić.
W między czasie miałam przykrą rozmowę z kimś kto w zeszłym roku przysporzył mi sporo problemów , jakim cudem przez niego jeszcze nie osiwiałam , sama nie wiem. Przez niego znowu byłam wczoraj kłębkiem nerwów i ryczałam. Ból głowy dopadł mnie taki że odechciało mi się wszystkiego . Wracając do domu miałam iść do rosmana na jakieś zakupy kosmetyczne i na wet na to nie miałam ochoty.
Nie było orbitreka , nie było brzuszków .
Płaczliwy humor i w łóżku była przed 20.
Dieta oczywiście zachowana bez problemu , bo nerwy mi żołądek  ścisnęły.

Dziś już lepiej . Samopoczucie się troszkę poprawiło .
Do pracy na 12 więc w domku mogę coś zrobić . 
Orbitrek zaliczony 60 minut i 480 brzuszków.
Z racji zbliżającego się okresu wczorajszego ważenia nie było i dobrze bo czuję po brzuchu , piersiach i łydkach że  woda we ni stoi jak w bojlerze . 

Czytam sobie ten wpis i tak mi się przypomina że jak zakładałam pamiętnik to myślałam że będę dodawać same optymistyczne wpisy , że nie będę tu wam marudzić . Niestety życie to jakoś zweryfikowało i jest jak jest. Smęcę wam i marudzę , mam nadzieję że mi wybaczycie.

Miłego dnia życzę i nich nam kilogramy spadają.

           
*Dziękuję za wszystkie komentarze .
Dodaj komentarz

Uwaga ! Będę marudzić !

21 lutego 2012 , Komentarze (25)

Misie Moje Kolorowe!

Masakra , no totalna masakra. Czuje się jak wysrany ryż. Jestem zdechła , opuchnięta i senna. Niech ten przeklęty okres się w końcu zacznie.
Wczoraj do wejscia na orbitreka zbierałam się prawie 2 godziny , z wielkim bulem ale godzinkę przedreptałam.
Dzis , oczy nie chciały mi się otworzyć , gdyby nie pies domagający się wypuszczenia na dwór chyba bym nie wstała do tej pory.
Wstałam , ledwo przytomna , zmusiłam się do orbitrekowania i brzuszków. Zaczęłam od dzis kratkowanie(300brzuszków dzis zaliczone) . Z a6w dałam spokój po 22 dniach bo przy ostatnim ćwiczeniu zaczęły mnie boleć plecy tak na dole , może to przez zbliżający się okres , nie wiem. W każdym bądź razie nie mam zamiaru się męczyć, czy jakiejs krzywdy sobie zrobić.
Dieta dzięki temu idzie swietnie , bo na jedzenie nie mam ochoty tz. nie chcę mi się robić .

Niech mnie ktos w dupę kopnie ,bo od tego marudzenia sama siebie mam totalnie dosć.

Miłego dnia (mimo wszystko) życzę i niech nam kilogramy spadają .

* Cos optymistycznego na koniec. Podobno wiosna idzie i jest już blisko.

             
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz

Będę się głupio tłumaczyć .

20 lutego 2012 , Komentarze (24)

Misie Moje Kolorowe!

Niedziela totalnie nie dietetyczna. 
Tłumaczę się. Byłam w odwiedzinach u koleżanki , dziewczyna w bardzo trudnej sytuacji materialnej , normalnie gdyby nie to że by się na mnie obraziła za coś takiego to wzięła bym ze sobą jedzenia. Zrobiła obiad , upiekła ciasto , wszystko po to żeby jak najlepiej mnie i męża ugościć . Ciasto wiadomo przy diecie bee. Obiad też totalnie nie dietetyczny , ale nie miałam sumienia jej odmówić. Zjadłam grzecznie całą porcję , a nałożyła naprawdę sporo i jeszcze o dokładkę pytała. Myślałam że pęknę . Nawet dziś śniadania nie zjadłam bo normalnie czuję jeszcze ciężar w żołądku po tym wczorajszym obiedzie.

Błonnik , o którym pisałam w poprzednim wpisie doskonale spełnił swoje zadanie , raczej nie będę go brała na co dzień tylko jak mnie coś przyblokuję .

Zbliżający się okres już zaczyna dawać o sobie znać w postaci bólu piersi i jajników , i ogólnego rozdrażnienie . Czemu nie mogę należeć do tych szczęśliwych kobiet których PSM nie dotyczy .

Środowe ważenie przełożone na przyszły tydzień , na 1 marca. Będzie po okresie i zrobię podsumowanie miesiąca . Fajerwerków pewnie nie będzie . Z resztą nie ma co gdybać , przed okresem maruda się włącza.

Mam nie wiele czasu , ale mam nadzieję że uda mi się troszkę nadrobić czytanie co u was.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.

             
*Dziękuję za wszystkie komentarze .
Dodaj komentarz
kobieta.pl claudia.kobieta.pl naj.kobieta.pl gala.pl glamour.pl rodziceonline.pl focus.pl national-geographic.pl klubrysia.pl odyssei.pl