
|
Świetnie Ci idzie! Schudłaś 9kg |
Dzień czwarty
ODPOCZYNEK 
Dzień piaty:
60 brzuszków zwykłych
60 skośnych na prawą stronę
60 skośnych na lewą stronę
unoszenie nóg na boku-po 60 na nogę
plus 60 innych wymachow
Reniu ..a Ty jak dajesz rade?
Dzien trzeci zaliczony!:)Zakwasy jak sie patrzy...ale co tam!:)Jutro bedzie lepiej:)
Dzień trzeci:
60 brzuszków zwykłych
60 skośnych na prawą stronę
60 skośnych na lewą stronę
unoszenie nóg na boku-po 60 na nogę
Jestem padnieta!ale raport musi byc!:)
Dzień drugi:
50 brzuszków zwykłych
50 skośnych na prawą stronę
50 skośnych na lewą stronę
unoszenie nóg na boku-po 50 na nogę
Jutro coś do tego dołożę-bo dzisiaj juz nie dam rady wiecej:/
Reniaczku do boju!Ćwicz ze mna:)!Moze to być nawet 5 min dziennie-lepsze to niż nic!:)
Do jutra:)
Witam Was kochane Vitalijki po długiej nieobecnośći (wpisowej:)!!
Najwyższa pora spiąć tyleczek i zabrac sie za siebie konkretnie!!
Co z tego ze schudlam praktycznie 10 kg, jak moj brzuch pozostawia wiele do zyczenia!!Obiecalam sobie ,ze do moich 30-stych urodzin osiągnę wymarzoną figurę czyli plaski brzuch,zero boczkow i szczuple uda!:)
Dzisiaj moj kochany maz usiadomil mi,ze do urodzin juz niewiele czasu zostalo!Juz nawet ma dla mnie upatrzony prezent,tylko uparciuch nie chce sie przyznac co?:/
Dlatego od dzisaj bede regularnie cwiczyc i spowiadac sie z tego na forum publicznym!:)-to dopiero motywacja,zeby nie zawalic!:)
Zatem - dzień pierwszy:
50 brzuszków zwykłych
50 skośnych na prawą stronę
50 skośnych na lewą stronę
unoszenie nóg na boku-po 50 na nogę
Na początek wystarczy:)
Miłego wieczorku życzę!
P.S. Pozdrowienia dla Moni G. i Reni G.:))
P.S.Monik, może jednak skusisz się na jakieś ćwiczonka?:)
Z braku czasu i weny do pisania bardzo zaniedbalam V ostatnimi czasy....Zazdoszcze dziewczynom,ktore na biezaco prowadza swoj pamietnik, komentuja i sa komentowane!Wiem,ze codzienna vitaliowa aktywnosc zabiera sporo naszego czasu,dlatego podziwiam kolezanki,ktore tak nim gospodaruja,ze maja jeszcze chwilke,zeby tu zagladnac!:)
Niestety pare osatnich tyg. dla mnie osobiscie byly troche ciężkie-z roznych wzgledow-dlatego nie mialam nawet ochoty,zeby pisac cokolwiek, V. byla na ostanim miejscu na mojej liscie.Teraz znowu maluch daje mi w kosc wieczorami i w nocy,bo nie moze spac (ząbkowanie!), przez to nawet nie za bardzo mam mozliwosc odpalenia kompa wieczorem,a jak juz,to poźno w nocy.
Tak na szybciutko chcialam sobie dzisiaj zrobic takie podsumowanie mojego roku spedzonego na V, dlaetgo ponizej wklejam moje pomiary ,poczawszy od 18 grudnia 2010 aż do dzisiaj.

P.S.Jestem z siebie dumna:))
Ostanio jakos specjalnie sie nie staram i nie przywiazuje zbyt duzej uwagi do odchudzania, a pomimo to waga caly czas leci w dol!!:)Dzisiaj rano zwazylam sie i pomimo trwajacego okresu waga pokazala niecale 62 kg!!!to prawda,ze im mniej obsesyjnie myslimy o odchudzaniu tym lepiej nam to wychodzi!:)
Teraz wszystkie ciuchy w rozmiarze 38 zrobily sie na mnie za luzne!Spodnie zaczynaja mi spadac z bioder!! i znowu nie bede miala sie w co ubrac!!Wczesniej mialam problem,bo nie moglam sie wcisnac w moje stare ciuchy,a teraz to nawet te stare sa za luźne!
Chyba niedlugo trzeba bedzie sobie sparwic pare nowych rzeczy:))
Pamietam,ze jak jeszcze bylam mlodziutka,to strasznie stresowalam sie moimi "nadprogramowymi"(tak mi sie wówczas wydawalo) kilogramami!Cwiczylam do upadlego i spac po nocach nie moglam!!Normalnie to mialam jakas paranoje!!
Teraz mam zdrowe podejscie do odchudzania,nie katuje sie, jem praktycznie wszystko na co mam ochote,tyle,ze w mniejszych porcjach(duzej ilosci jedzenia i tak w siebie nie wcisne,bo chyba skurczyl mi sie żolądek).Ograniczylam tez pieczywo i ziemniaki, za to jem duzo otrab owsianych i chudego nabialu (tak mi zostalo po Ducanie:)- chyba dzieki temu sa jakies efekty na wadze, no a przede wszystkim dzieki mojemu maluszkowi:)Siedzac z nim caly dzien caly czas jestem w ruchu!Niunio nie pozwala mi odsapnac:)))Ale przynajmniej dzieki temu jestem w formie i mam wyrobione miesnie ramion:)Zabawy z dzieckiem sa lepsze niz silownia:)
Dziesiejsze niedziela byla bardzo spokojna,ale minela za szybko:( Za to jutro mam wolne,wiec weekend mam wydluzony:)Bede mogla dluzej posapac o ile synus mnie wczesniej nie obudzi.
Buźki kochane Vitalijki*)
W końcu moge spokojnie zmienic pasek bez wyrzytow sumienia,ze kogos oszukuje- zwlaszcza siebie!Waga tak mniej wiecej od soboty utrzymuje sie na stalym poziomie-63 kg!:)
Dla upewnienia sie,ze to rzeczywiscie nie jakies moje zwidy:), postanowilam poczekac pare dni i zobaczyc,czy cos sie nie zmieni,ale na szczescie dla mnie wskazowka wagi zatrzymuje sie na wymarzonym przeze mnie miejscu:))
Ciesze sie tym bardziej,ze przez ostatnich pare tygodni praktycznie nie odmawiam sobie niczego ,jak mam na cos ochote,to jem!:)ale w rozsadnych ilosciach:)Ciesze sie rowniez,bo wszyscy dookola zaczeli zauwazac to moje schudniecie:)))Ale najwazniejsze dla mnie jest to,ze w koncu dobrze czuje sie w swojej skorze!!!
Jednak nie odpuszczam i walcze dalej!:)
Do konca roku chce wazyc ponizej 60 kg i w koncu wypracowac sobie ladny brzuszek,bo niestety po ciazy jest troszeczke sflaczaly,ale mysle,ze regulane cwiczenia przyniosa efekty.
Serdeczne pozdrowionka dla wszystkich vitalijek:)
Chudnijcie dziewczyny i cieszcie sie tak jak ja teraz:)!
Buźki:*

Sukienki moje stare wczoraj przymierzalam:)Okazalo sie,ze leza duzo lepiej niz wtedy,gdy je kupilam:)
Ta jest z H&M zakupiona wiosna:)

Pózniej jeszcze wstawie pare zdjec,jak moj maluch pojdzie spac,bo wlasnie sie obudzil!
Ta ponizej jest z Reserved (rozm.S!)zakupiona 4 lata temu-wchodze w nia ,ale jak schudne 2 kg,bedzie na mnie lepiej wygladala.


A ta to Top Secret -kupiona na wyprzedazy w tym roku:
Na razie koniec z tymi kieckami:)chociaz moze jeszcze dorzuce zdjecie kolejnej,jak zrobie fotke:)
Moj maluszek rozchorowal sie i od poniedzialku nie mam czasu myslec o diecie,a co dopiero przygotowywac jakies specjalne posilki!Dzsiaj bylam juz drugi raz u lekarza i mam kontynowac leczenie antybiotykowe,a poza tym maluszek dostal jeszcze syrop na krtań.
Ubieglej nocy prawie w ogole nie spalam(moja mama rowniez),maly budzil sie co dwie godziny z placzem i przez kolejne pol godz. musilam nosic go po rekach,zeby mu troche ulzyc w bolu!Nigdy jeszcze tak mi nie plakal!!Sama malo sie nie poryczalam!To jest straszne,gdy dziecko cierpi,a my nie mozemu mu pomóc!!!!
Mam nadzieje,ze dzisiejsza noc bedzie bardziej spokojna!Na razie maluszek slodko spi:)
A do diety wroce,jak synus wyzdrowieje.
Dieta do przodu, w koncu piaty dzien za mna!Myslalam ,ze bedzie gorzej,ale jakos daje rade:)I wcale nie jestem oslabiona,jak to bywa przy dietach!No a jutro dzien bialkowo-warzywny, w koncu podjem sobie moich kochanych warzywek.W pracy razem z kolezanka planujemy zrobic salatke kalafiorowa z pomidorami,ogorkami i jajakami w sosie jogurtowym-pycha!!!Oprocz tego mamy pelna lodowke nabialu, tak ze nie wiem,jak my to wszystko przejemy!!??
Dzisiaj po pracy spotkala mnie mila niespodzianka!!!:)))))Moj maluszek (wreszcie!!)zaczal raczkowac!!:)A juz mylalam,ze nigdy do tego nie dojdzie,ze od razu stanie sam na nogach!Do tej pory wyginal sie na wszystkie strony,ale bal sie sam wypuscic, no a dzisiaj sie odwazyl i zaczal sam raczkowac!!Nic to,ze pierwsze pokierowal sie w strone tatusia...najwazniejsze,ze w koncu zaczal!!Stasznie bylismy z niego dumni!!:)))))Póżniej okazalo sie ,ze on tak to juz caly dzien brykal na czworakach!Tylko babcia nie chciala sie przyznac,zeby nie popsuc efektu!:)
Teraz czekamy na pierwsze kroki!!:))