no więc tak jak w tytule... ten weekend zaliczam do Mocno nie udanych pod każdym względem!!!
I dieta do dupy i życie uczuciowe tak samo...
ale od dziś koniec z tym wszystkim!!!!!! postanowiłam porządnie się wziąć za siebie i nie ma że boli od rana zapisuje na karteczce co zjadłam i wypiłam, będę starała się codziennie wpisywać tutaj na vitalii co jem i pije i jakie ćwiczenia wykonuję a Was proszę o komentowanie mojego codziennego MENU co jem złego itp. bardzo potrzebuję takiej rady bo czasami człowiek myśli że dobrze się żywi a tu klapa. Z chłopakiem mi się nie układa, dziwny się jakiś zrobił. nie wiem czemu... Zaczyna pod każdym względem mnie lekceważyć.



no więc tak:
Śniadanie:serek wiejski 200g, pomidor, dwa jajka
2 śniadanie:jogurt naturalny Danone z ziarnami zbóż, kawałeczek loda
obiad:sałatka: pół ogórka, pomidor, jajko, serek wiejski 200g, 2 plasterki szynki
przekąska:musli z jogurtem naturalnym
kolacja: ???????? --> myślę że zamiast coś zjeść na kolacje pojeżdżę na rowerku o ile pogoda się nie zepsuje, ewentualnie skuszę się na jakiegoś
owoca
Jak widać wykluczyłam na razie pieczywo ze swojego jadłospisu i ziemniaki też, zobaczymy czy da to jakieś efekty.
Do tego wszystkiego: Już wypiłam 1,5 litra wody mineralnej niegazowanej, kawę rozpuszczalną z odrobiną mleka i łyżeczką cukru, herbatkę zieloną.
Przyznam się Wam że po śniadańku troszkę mnie pogoniło do WC na dłuższe posiedzenie, sądzę że to przez sporą ilość białka w śniadaniu, ale mogę się mylić.
Rano kręciłam 15 minut hula hop, przed chwilką 4x15 powtórzeń podnoszenia ciężarków (4 kg)
Na wieczór planuję 30-40 minut jeżdżenia na rowerze...
MAM NADZIEJĘ, ŻE UDA MI SIĘ WYTRZYMAĆ JAK NAJDŁUŻEJ NA TEJ JAKBY MOJEJ DIECIE, PRZEDE WSZYSTKIM STAWIAM NA RUCH!!!!!!!!!!!
MUSZĘ SCHUDNĄĆ, POMÓŻCIE MI W TYM.
PYTANIE: Czy któraś z Was stosowała błonnik sypki który powoduje zmniejszenie łaknienia???? bo czasami mam straszne napady głodu i chce temu zaradzić.
Jutro nie wiem czy będę miała czas na cokolwiek, więc pewnie nic w moim pamiętniczku nie naskrobie.... Bo wybieram się z koleżanką na zakupowe szaleństwo ( tak to jest jak człowiek łapnie troszkę kasiurki) więc nie będzie czasu na pisanie, jedzenie i myślenie o problemach. Mamy tyle sklepów i second-handów do przeszperania że cały dzień nam zejdzie a później wybieram się do niej. Jedyny grzech jaki się na jutro szykuje to WINKO, które mam zamiar do niej zabrać.
To na tyle mojego pisania. POZDRAWIAM I CAŁUJĘ MOCNO!!!!!!
PS: Rozważam wstawienie fotki :)