Hejka

Dziękuję za tak wielki odzew, spodziewałam się że to może być zapalenie pęcherza, ale nie byłam pewna bo nigdy czegoś takiego nie miałam...




Dzisiaj rano czułam się świetnie pod względem humoru i wyglądu, poczułam że brzuchol troszkę mi SPADŁ, stanęłam przed lustrem i doszłam do wniosku że i boczki troszkę mniejsze... I wtedy w mojej głowie pojawiła się myśl a do uszu dolatywało wołanie WAGI.... he a że miałam dobry humor to stwierdziłam że się zważę nawet gdyby miało nie ubyć ani grama to i tak bym się nie zdołowała... Ważenie niby dopiero w środę ale się skusiłam.
Wyciągam wagę, zamykam oczy, wchodzę a na wadze co?????? 67,2 kg CZYLI od środy ubyło mi -0,8 kg a dzisiaj dopiero piątek
UCIESZYŁAM SIĘ STRASZNIE...Ale teraz tak sobie myślę czy to nie za szybko ???????????? Nie głodzę się, ćwiczę w miarę możliwości a waga leci w dół jakbym nic nie jadła tylko ćwiczyła...
Cieszę się i to bardzo bo teraz
wiem, że jeśli człowiek czegoś bardzo chce to wystarczy troszkę się postarać i przyłożyć, a przede wszystkim zwalczać i niszczyć pokusy...
W szkole dzisiaj dość wesoło, ciągle przypominają nam o zbliżającej się maturze i coraz bardziej dochodzę do wniosku że duuuuuuuużo pracy przede mną
I OBIECUJĘ UROCZYŚCIE ŻE W TYM ROKU SZKOLNYM BARDZIEJ SIĘ PRZYŁOŻĘ DO NAUKI!!!!!! - nie ma bata


Matura sama się nie zda

Zaczynam naprawdę kochać swoje życie i to jaka jestem


Moje MENU na dziś:Śniadanie: 2 x kromka WASA z sałatą i serem + kawa i herbata zielona
2 Śniadanie: mini zapiekanka (bo kurde zapomniałam śniadania wziąć do szkoły i musiałam coś kupić w sklepiku)
OBIAD: rybka z sałatką z czerwonej kapusty+ 2 x kromka WASA
Kolacja: Jogurt naturalny
Napoje: 1 litr wody mineralnej, herbata zielona (oprócz tej przy śniadaniu), szklanka wody z pluszem.
Wysiłek: 1 godz jazdy na rowerku...
Pozdrawiam Was kochane moje!!!!!! Dziękuję za to że jesteście...



