mojegotowanie.pl
Piątek, 25 maja 2012 r.
Diety Vitalia


Ostatnio dodane zdjęcia

Ulubione

Sylwetka

Cel Mój cel

O mnie

Najważniejszym mężczyzną mojego życia jest i zawsze będzie pewien przystojniak z niebieskimi oczkami, który ostatnio powiedział "mamusia jest ładna" i kiedy już serduszko mi się prawie roztopiło dodał "i książeczka jest ładna"... ach Ci mężczyźni... za grosz wyczucia...

anushka81

kobieta, 30 lat, Białka Tatrzańska

168 cm, 100.00 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: podobać się sobie .. udowodnić coś wszystkim którzy nie wierzą:)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

dziś byłaby moja 5 rocznica ślubu :D

1 października 2010 , Komentarze (7)

jak w tytule :) byłaby, ale jej nie ma. Separacja trwa, komunikacja z mężem nie istnieje. Jedynie porozumiewamy się odnośnie tego kiedy chce dziecko zabrać. I tak jest chyba najlepiej. Nie umiemy od dawna rozmawiać ze sobą a na kłótnie ochoty nie mam żadnej :). Zastanawiam się jak to jet możliwe, że kiedyś się kogoś kochało, a dziś nawet jego głos drażni.. .no ale widocznie możliwe bo JA TAK MAM :)
Koniec żartów , wykupuję od nowa abonament na Vitalii, bo jak nie, to się w życiu za to nie wezmę, a wiem że mnie przybyło. Już sporo wysiłku zmarnowałam, jestem o to na siebie zła.
Niebezpiecznie zbliżyłam się do koszmarnej granicy wagi trzycyfrowej.. KONIEC !!!! Kto powiedział że w z
imie wszyscy przybierają na wadze? Ja nie będę już , zapuściłam się przez lato, ale znowu zaczynam się czuć źle / a to ze względu na to, że bluzeczki kupione niedawno na moją nową figurę zrobiły się przyciasne !!/ Nie będę kupować większych ciuchów ....o nie !!!! No i ten mój koszmarny brzuchol, nie moge na niego patrzeć, więc trzeba coś z tym zrobić.
Nie proszę Was kochane ani o ko
pniaki na dobry start, ani o trzymanie kciuków, bo już tyle razy zawiodłam siebie i WAS :(:(

Startuję w poniedziałek :) wracam na dobre :)
Dodaj komentarz

wróciłam z wojaży :D

28 sierpnia 2010 , Komentarze (2)

Jak w tytule, wróciłam do domu cała /dosłownie cała, co do jednego kilograma ;)/ Pocieszam się myślą, że nie przytyłam, i choć jeść  mi się zbyt wiele nie chciało, to jednak piwko swoje robi, no ale wybaczcie... kto próbował piwka w knajpie tuż przy plaży, ten zrozumie :) Spędziłam cudowne 5 dni w Chorwacji, nagrzałam się słoneczkiem ile wlezie. Towarzystwo jak najbardziej dopisało więc tylko wspominać należy. Rok szkolny za pasem a co za tym idzie powrót do pracy. Z jednej strony nie chce mi się, ale dla mojej wagi to jedyny ratunek! Siedzenie w domu stanowczo źle na mnie wpływa. Czas zacisnąć pasa i wracać do Was na stałe. Trzymajcie kciuki dziewczynki bo bez Was ani rusz nie zastartuję :)
pozdrawiam bardzo ciepło /bo trochę tego ciepła nałapałam też dla Was/
Anka

Dodaj komentarz

jednak będę wielorybem.. Chorwacja czeka :D:D:D

22 sierpnia 2010 , Komentarze (3)

doczekałam się w końcu swojego upragnionego wyjazdu, ale przed chwilą stanęłam na wagę, tak z głupiej ciekawości, żeby porównać po powrocie, JESUUU !!!! nawet nie napiszę ile ważę, bo spaliłabym się ze wstydu ! Jedyne co mnie ratuje, to że wakacje się kończą,, a wraz z powrotem do pracy będę mogła wziąć się od nowa za dietę, bo siedzenie w domu wcale mi w tym nie pomaga :(  szukam sposobu na zabicie czasu, a lodówka świetnie  w tym pomaga /niestety / W życiu moim prywatnym nic się nie zmieniło , moja separacja z mężem trwa i żadne z nas nie ma ochoty, żeby to zmienić. To już raczej zamknięty rozdział, jedyne co nas łączy to dziecko, ale każda rozmowa z mężem nawet na temat opieki nad młodym jest tak trudna, że obawiam się jak tak to będzie wyglądać, to będę musiała wystąpić do sądu o orzeczenie o separacji i ustalenie odwiedzin , bo szarpać się nie zamierzam. Powiem Wam szczerze kochane, że w swojej naiwności miałam nadzieję, że da się tego uniknąć, bez szarpaniny, że będzie oczywistym fakt, że dobro dziecka najważniejsze, no ale co poradzić, jak się nie da po dobroci, to ja ofiary z siebie robić nie będę. Jeżeli w pewnych kwestiach idę na ustępstwa, to chyba mam prawo oczekiwać od męża tego samego ? Boję się cholernie takich drastycznych rozwiązań, ale wiem że jestem silna, muszę być silna dla siebie i dla synka !!!
Pozdrawiam Was cieplutko, po powrocie napiszę jak było, może uda się jakąś fotkę wstawić /o ile ktoś mi zrobi przyzwoite zdjęcie (najlepiej jakby na nim mnie było tylko pół) hahaha /
 P.S. Nie zaglądałam do Was tak dawno, pewnie połowa już osiągnęła swoje cele, ja na razie zmarnowałam kilka miesięcy życia /jeśli chodzi o dietę oczywiście/

Dodaj komentarz

dziś moje urodziny...

25 lipca 2010 , Komentarze (6)

tak jak w tytule, dziś są moje urodziny, mój mąż /nadal nim jest/ nawet nie pofatygował się zadzwonić. Smuci mnie to? Niezbyt, dodaje mi raczej pewności, że postąpiłam słusznie usuwając go z mojego życia. Mimo wszystko, nie mam o czym więcej pisać.
pozdrawiam dziewczynki
Dodaj komentarz

przedurodzinowo.....nie mam się czym pochwalić...
:(

24 lipca 2010 , Komentarze (3)

W sumie to nie wiem, po co wchodzę tu i dodaję wpis w pamiętniku, bo naprawdę nie mam się czym pochwalić, może poza tym, że zwiększyłam trochę swoją aktywność fizyczną, a to przez remonty w domu, nie mam czasu na nic, pot leje się po plecach, ale mieszkanie zaczyna wyglądać tak jak zawsze chciałam. Nowe życie i nowe spojrzenie :D
Mąż mój nadal mieszka gdzie indziej, urządza się ponoć i chyba mu dobrze, a ja w sumie życzę mu powodzenia, bo przecież kiedyś coś do niego czułam i nawet jeśli dziś jest to tylko obojętność, to przecież zawsze będzie ojcem mojego dziecka. Moi rodzice wspierają mnie w pełni, wiedziałam że mogę na nich liczyć, ale nie wiedziałam że aż tak :D .
No cóż , w rodzinie mojego męża panuje przekonanie, że podjęłam taką decyzję, bo w moim życiu pojawił się jakiś mężczyzna.. Nie wiedziałam o tym, ale skoro już wiem, to muszę uważnie się rozglądać, bo może rzeczywiście? Mam świadomość że w ich oczach będę ta najgorsza, egoistka, która nie dbając o dobro dziecka rozwaliła rodzinę. Moja teściowa powiedziała nawet "Ja dla dobra dzieci wolałabym cierpieć" i jeszcze "jakby mój mąż się wyprowadzał to chyba by mi serce pękło, a nie żebym go jeszcze pakowała" No kpina jakaś! Mi serce pękło już dawno temu.. A teraz sama sobie posklejałam i nie zamierzam się nikomu tłumaczyć ze swoich decyzji! To prawda, że rodzice potrafią być bezkrytyczni w stosunku do swoich dzieci, być może ja też kiedyś taka będę, póki co nawet nie zamierzam się wysilać, żeby teściowie zmienili swoje poglądy.. PO CO MI TO ???
Na marginesie, jutro moje urodziny, to ostatnie 20 w moim życiu.. od jutra 29 :D Kawał życia za  mną... ale jak pomyślę ile jeszcze przede mną !!!
Kochane, dziękuję za wszystkie miłe słowa jakie do mnie kierujecie, dziękuję za zaproszenia do grona znajomych, nie wiedziałam, że jestem na tyle interesującą osobą, że ktoś ma ochotę śledzić moje losy / bo ostatnimi czasy na pewno nie są to zmagania z wagą / Ściskam bardzo serdecznie, i oby Wam odchudzanie szło lepiej niż mnie , a ja Chorwację przywitam, jako wieloryb na plaży :D a co mi tam! też stworzenie :D:D
Dodaj komentarz

dupa dupa.... :(:(:(

18 lipca 2010 , Komentarze (12)

no zabijcie mnie, do dupy  z dietą i w ogóle !
jak się nie pozbieram, to chyba wrócę do tej cholernej 100! nie mam nic na usprawiedliwienie, po prostu mi się nie chce, nie chce mi się myśleć o robieniu zakupów specjalnie dla mnie, nie chce mi się myśleć o ćwiczeniach, nie chce mi się nic. jakaś taka melancholia mnie dopadła czy coś.
Moje życie nadal wygląda tak jak wyglądało, mąż ponoć urządza się gdzieś tam, tzn. wiem gdzie, ale nie chcę tu o tym pisać. Nawet nie myślę o tym, że miałby wracać do mnie,, bo i po co? Radzę sobie sama doskonale i gdybym jeszcze się wzięła od nowa za dietę, to już by było całkiem fajnie, a tu jak na złość!! NIC MI SIE NIE CHCE !!!!!
ps. Dziękuję dziewczynki za pochlebne komentarze dotyczące zmiany w moim wyglądzie, w sumie dopiero jak umieściłam te zdjęcia obok siebie, to widzę jaka to ogromna różnica !! Obym tego nie spieprzyła, tyle mnie to przecież kosztowało!

Dodaj komentarz

zapowiada się wojna.. + zdjęcia (w końcu!)

3 lipca 2010 , Komentarze (19)

wczoraj dowiedziałam się, że mój mąż rozpowiada wśród znajomych, że po dwóch tygodniach od naszego rozstania chciałam żeby do mnie wrócił, a on powiedział / tu będzie cytat dosłowny, więc wybaczcie słownictwo / "Ja to pierdolę" . Hmmm powiem Wam szczerze, że wkurzyłam się na maxa, choć trochę go rozumiem, przecież to dyshonor dla faceta być wyrzuconym z domu i jeszcze nikt za nim nie tęskni :) I chyba jednak nic z tego nie będzie, bo nie ma w nim za grosz chęci na poprawę naszych stosunków, zresztą spodziewałam się tego, bo taki a nie inny ma charakter, zawzięty i uparty, za nic nie potrafi przyznać się do błędu. I nadal nie czuję żadnej pustki, braku,,, wsparcia i tak już nie miałam od dawna.. nawet może niektóre z Was pamiętają jak skarżyłam się na początku, że i w moich zmaganiach z wagą też nie potrafił mnie wesprzeć, zresztą chyba w każdej dziedzinie życia byłam ze wszystkim zostawiana sama. I czego ma mi niby brakować?
A dietkowo,, hmmm lodówka już zaopatrzona w owoce i inne takie pierdółki nic tylko się brać za porządne odżywianie :) Ale, ale, najważniejsze... w końcu dostałam @ , bo po tych wszystkich moich nerwach jak mi się zatrzymał to ponad 1,5 miesiąca był zastój. I może też przez to jadłam co popadło... wiem wiem.. każde wytłumaczenie dobre :D
Ściskam mocno dziewczynki i miłego weekendu życzę, nie dajcie się grillom i innym pokusom :)
a na koniec porównanie małe.. 20 kg mniej :)
na pierwszym waga wtedy ok 110 :(


a tu zdjęcie sprzed dwóch dni wykonane rączką mojego kochanego małego paparazzi :) 93 kg :)


pozdrawiam Anka :D

Dodaj komentarz

nie ma zlituj...

1 lipca 2010 , Komentarze (11)

musiałam mojego ślimaczka cofnąć o 2 kg :( No ale i tak się cieszę że nie przybyło mnie więcej. Jakoś nie mogę zebrać się do porządnej diety, Jem co prawda mniej, ale mało zwracam uwagę na to co jem . No i efekty widoczne gołym okiem. A miałam kiedyś nadzieję, że pod koniec czerwca zobaczę 8 z przodu :(:(:( No nic, jak sama się za to nie zabiorę, to kurde, jeszcze się okaże że znowu zobaczę 100 a obiecałam sobie "NIGDY WIĘCEJ!!!"
A motywację mam całkiem niezłą, bo prawdopodobnie dojdzie do skutku wyjazd do Chorwacji pod koniec sierpnia, dobrze byłoby czuć się lepiej w swojej skórze. Nakopcie mi porządnie, bo jakoś mi ciężko idzie :)
pozdrawiam Anka :)

Dodaj komentarz

ciężkie czasy nastały...

27 czerwca 2010 , Komentarze (9)

przynajmniej jeśli chodzi o dietę, jakoś się zebrać nie mogłam, ale w końcu nastały upragnione wakacje, więc i skończył się okres pożegnań w pracy, komersów, ciastek, sałatek itp. Mam nadzieję, że tym razem już się pozbieram. Wiem, wiem... pisałam to już dziesiątki razy..
Widzę kochane moje, po Waszych komentarzach, że się martwicie o to, co się u mnie dzieje. Otóż, żeby Was uspokoić :) Żyję nadal :) I powiem Wam szczerze, że moja sytuacja życiowa nie zmieniła się wcale, tzn. tata nadal żyje sobie osobno, na szczęście dba o to, żeby mieć stały kontakt z dzieckiem, ale my ze sobą rozmawiać nie potrafimy, a ja już nie godzę się na to, żeby do mnie szczekano. Jestem o wiele spokojniejsza, nikt w domu do mnie nie burczy, robię to na co akurat mam ochotę i ..... podoba mi się ten stan :) Myślałam, że przeżyję to dużo gorzej, a tu proszę! Całkiem zadowolona jestem z tej decyzji :) Nic nie jest przesądzone, to dopiero 3 tygodnie naszej separacji, ale póki co nic nie wskazuje na to, żeby się to miało zmienić, a mi na tym nie bardzo zależy... Wiem, niejedna pewnie powie, że czasem warto dla dobra dziecka się starać naprawić to wszystko i ratować małżeństwo. Ja też tak uważałam, o ile dla dziecka jest to rzeczywiście dobre... Bo nikt mi dziś nie wmówi, że słuchanie kłótni i obserwowanie braku szacunku do drugiej osoby ma coś wspólnego z dobrem!
Rozpisałam się trochę, ale jakoś wydaje mi się, że jestem Wam Kochane moje Wspieraczki winna takie małe wyjaśnienie :) Zabieram się ostro do pracy, muszę jeszcze stracić sporo kg, żeby mojego męża cholera brała :D Do tej pory, jak mówił na mnie "gwiazda" słychać było tylko ironię,  a teraz zamierzam to zmienić, niech się dowie co stracił :)
Będę tu zaglądać częściej (no w końcu mam te wakacje no nie? ) i postaram się sprawdzać na bieżąco co u Was :) A swoją drogą jakbym potrzebowała kopniaka, to gdzie dostanę lepszego niż tutaj? Liczę na Was kochane, choć wiem, że zaniedbałam Was okrutnie, za co najszczerzej przepraszam :)

Dodaj komentarz

obiecuję poprawę :)

17 czerwca 2010 , Komentarze (5)

Kochane, ale nie od jutra, bo na cały weekend wyjeżdżam i będę na wikcie obcych ludzi :) Ale może uda mi się jeść mniej :) Jeśli chodzi o sprawy codzienne, cóż, nic się nie zmienia i cholernie dobrze mi z tym,,, tyle spokoju nie miałam od dawna :D Nawet koleżanka z pracy trochę była oburzona, że mimo całej tej sytuacji ja jestem w takim dobrym humorze. Ja jej na to: "kiedy mi już dawno tak dobrze nie było" Niczego w moim życiu nie przekreślam, ale potrzebuję bardzo dużo czasu, żeby móc kiedykolwiek wybaczyć.. A kiedyś myślałam, że tylko zdrada może kobietę zaboleć.. no cóż, nie tylko. Ale wiecie o tym... samo życie.
Na wagę nie staję, boję się :( ale już postanowione, od poniedziałku znowu JA na 1-szym miejscu, więc i dietka wróci do łask :)
Ściskam mocno wszystkie kobiety walczące :)
Anka

Dodaj komentarz
kobieta.pl claudia.kobieta.pl naj.kobieta.pl gala.pl glamour.pl rodziceonline.pl focus.pl national-geographic.pl klubrysia.pl odyssei.pl