
Spalone kalorie
Śniło mi się, że ktoś zajumał mi 7!!!
Świtem koło północy (ciemno było) się przebudziłam, polunatykowałam krokiem chwiejnym i na wagę wlazłam i... wiadro zimnej wody spłynęło mi po plecach... 7 jakś niepewna, 8 brzuszek pokazjue! No nie! Od razu się obudziłam, wzork mi się wyostrzył... ta 8 to na drugim miejscu... uf... poszłam dospać. Budzę się rano w podskokach gnam na wagę a tam po 8 śladu nie ma!!! Ktoś zajumał mi 8!!! Skąd ta 9 się wzięła??? No to co, że na drugim miejscu, ale przez chwilę jej tam nie było! Od dzisiaj piję coś uspakającego przed snem!!!
Aha przemyślałam, nie jestem c-w :) Dowód? Proszę bardzo: śniadanie jem - a nawet dwa ;) kawę piję zbożową niesłodzoną, cukru białego niet, spodnie w ciuchowni kupione, z okiem do okulisty poszłam ale złotem też nacierałam (oko nie okulistę i jęczmień się nie wykłosił), magnez łykałam a potem na drożdże piwne zamieniłam i do dzisiaj łykam. Tylko powinnam prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Ale widzicie, z moim skrzywieniem kręgosłupa, wadą postawy i płaskostopiem... Ale to się od dzisiaj zmieni, bo straszny sen miałam... Znaczy się korzystam z pomocy i z czystm sumieniem mogę prosić o więcej ;)))
Tak naprawdę to nie podejrzewałam siebie o wampirstwo, ale nie zaszkodziło sprawdzić ;)
Kij w mrowisko,
|
a jeśli to prawda, że... Każda niezanalizowana przegrana powoduje, że coraz mniej wierzymy w siebie. A dalej to już błędne koło: nie udało się - jest mi z tym źle, podejmuję następną próbę, ale już wątpiąc, czy się uda, i znowu nic... W efekcie tracimy wiarę, że zmiana w ogóle jest możliwa. zródło: Dasz radę! GW 26 października 2009 |
i po planach!!!
Czego to ja nie miałam?!!! A skończyło się na nieplanowanym blisko dwudniowym wyjeździe towarzysko-zarobkowym, z naciskiem na towarzysko, czyli był ajerkoniak, wino i słodycze i trochę innych "nisko"kalorycznych atrakcji. Ale już wróciłam na świeżo udeptaną ścieżkę, przywitałam się ze śniadaniem i zalewam się ziołem. Wagę omijam szerokim łukiem, bo cudu nie będzie a dzień przyjemny i niech taki pozostanie ;)
Kij w mrowisko,
|
a jeśli to prawda, że... Pierwsza i najbardziej podstawowa sprawa to polubić i zacząć szanować samego siebie. (...) jak mogę oczekiwać, że ktoś mnie będzie lubił albo szanował, jeśli ja nie lubię i nie sznuję siebie? zródło: W dżungli życia B. Pwalikowska |
że czytanie i myślenie tak skutecznie odchudzają?!!!
0.8kg mniej to nie żarty!!! Może powinnam opracować i opatentować nową metodę odchudzania?!
To prawda myślę bardzo intensywnie i czytam też niemało. Ale jak widać opłaca się ;)
A skoro idzie mi tak dobrze to dorzucę jeszcze chodzenie. Od dzisiaj godzina porządnego spaceru dziennie - miałam to w planach od dawna ale... tak jakoś nie wychodziło. Tym razem się uda!!! mam motywację albo raczej straszaka ale o tym kiedy indziej.
Niebawem zacznę się dzielić tym co wyczytałam i wymyśliłam...
Na śniadaniach poległam- na razie - ale zaczyna mi świtać jak sobie z nimi poradzić.
Słodycze odstawiłam i nie dość, że nosi mnie po domu to jeszcze próbuje wynieść do sklepu - horror - właśnie sobie przypomniałam, że daaaawno nie piłam kawy a jeszcze dawniej kawy z koglem z żółtka... nie ma zmiłuj dzisiaj robię porządną listę Z/K.
Pomyślałam, że myślenie to mało...
i nadszedł czas na zwiększenie wysiłku czyli...
będę czytać!!!
Szybki przegląd pomocy naukowych i oto co pójdzie na pierwszy ogień:

Po przekartkowaniu paru pozycji wyszło, że powinnam jeść śniadania w dwie godziny po przebudzeniu. Nie wiem jak tego dokonam, bo śniadanie jest ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę o poranku. Głodna robię się między 12 a 13 - zatem pobudka o 10 lub 11?! Ech, pomarzyć sobie mogę... a o śniadaniach muszę pomyśleć...