Dzisiaj wcześnie się obudziłam,
wpadłam do łazienki szybko się umyłam,
kawę zaparzyłam,
do komputera się spieszyłam.
Otworzyłam mój profil Wasze wpisy czytam
od czasu do czasu kawę sobie łykam.
Nie wiem jak? nie wiem skąd?
w całym domu czuję swąd.
Z krzesła szybko wstałam
i do łazienki pognałam.
Patrzę...a tam na grzejniczek
spadł mój ulubiony ręczniczek,
tylko dziwne...
jak sie przed chwilą wycierałam,
to miał kolor różowy,
a teraz jest ciemno brązowy.
Swąd był okropny oddychać nie umiałam
wszystkie okna pootwierałam,
o śpiącym mężu zapomniałam.
Nagle słyszę jak mąż mówi:))
Ludzie żona mi zwariowała,
wszystkie okna na oścież pootwierała,
chyba zamrozić mnie chciała.
Naprawdę w domu zimno było,
wiec mi się troszkę go żal zrobiło.
Dwoma kołdrami go szybko nakryłam,
i jeszcze poduchą przywaliłam.
Cieżko mu było,nie mógł się ruszyć,
za chwilę słyszę:Basiu co ja Ci zrobiłem,
że chcesz mnie udusić?
Całą noc grzecznie spałem,
więc ci powodów żadnych nie dałem,
byś się tak od rana na demną znęcała,
i takie instynkty mordercze miała.
No powiedż Basiu ,czy Ty jesteś chora?
Bo jak trzeba,to Cię zawiozę do doktora
Wstał i zaczął się ubierać w pośpiechu,
a ja zaczęłam ryczeć ze śmiechu.
Popatrzył na mnie i nagle powiedział:
Idę sobie kawę zrobić,
i okno otworzyć,bo muszę się ochłodzić,
bo z tobą skarbie gorące mam życie,
by się ze złości nie spalić,
trzeba chłodzić się należycie.
Spojrzał spod rzes na mnie...
a mnie usta znów zaczęły drgać,
i za chwilkę już w dwójkę
zaczęliśmy się smiać.
I tak to moi panowie i panie,
w dobry nastrój wprawiło mnie
te wspólne poranne śmianie.
Taki ubaw z mojego męża miałam,
że jak Wam o tym pisałam
to się dalej śmiałam.