Chyba się zapowiada
cudowna niedziela
bo wstąpiła we mnie
wielka nadzieja.
Że moje zmartwienia
dobiegają końca,
i w moim życiu..
będzie więcej słońca.
Nie wiem...
co mnie tak wcześnie obudziło,
ale pamiętam,...
że mi tej nocy dobrze było,
bo mi się pięknie śniło...
Przyszedł do mnie mój Anioł Stróż
i powiedział...
"Basiu koniec twoich kłopotów już.
Od dzisiaj los..
będzie dla ciebie łaskawy...
i pomyślnie się ułożą
wszystkie sprawy."
Jakoś dobrze i lekko
zrobiło mi się na serduszku,
a On przycupnął na moim łóżku..
a jak już siedział..
tak do mnie powiedział..
" Nie jest tak żle Basiu,
wcale nie jesteś taka bidula.
Posiadasz największy
na świecie skarb...
Klucze do ludzkich serc bram.
Zastanawiałaś się...
jaki to cudowny dar,
posiadać przyjaciela...
co w potrzebie swe serce Ci otwiera.
Możesz liczyć nie tylko na serce,
ale też na jego pomocne ręce.
A już nie raz się przekonałaś,
że takich ludzi wokół masz więcej,
którzy w potrzebie...
otwierają swe serca i podają ręce."
Jakoś głupio mi się zrobiło,
bo w tym moim żalu na los..
gdzieś mi to umknęło..
Jestem egoistką,
jak mogłam się tak zachować..
Muszę Was przeprosić..
i podziękować...
Za to, że jesteście,
że macie dla mnie czas.
Że w Wasze pomocne ręce
mogę powierzyć swój ból i strach.
Dzielę też z Wami sprawy piękniejsze,
to te gdy dzielę się swoim szczęściem.
Pamiętajcie Przyjaciele,
ze w potrzebie i rozterce
też możecie liczyć..
na moje pomocne dłonie,
i otwarte serce.
