Rano z łóżka wstawałam,
siadając,leniwie się przeciągałam,
nagle głos męża usłyszałam,
wstawaj Basienko!!
Pytam,a cóż się stało mój panie?
A on na to: Wyjdż z łóżka kochanie,
bo za chwilę będzie wielkie lanie.
Myślę.. chyba go pogięło,
od samego rana
na żarty mu się wzięło.
Wstałam i do łazienki poczłapałam
umyć się chciałam,ale nie musiałam,
bo drzwi się otworzyły
i wiadrem wody zostałam oblana.
Mąż się cieszył ,że mu się udało,
a mnie w pierwszej chwili zamurowało.
Stałam wściekła,
woda ze mnie ściekała,
już na niego wrzeszczeć miałam,
a on słodko mówić zaczyna...
Basiu...ty jesteś dziewczyna
a dzisiaj poniedziałek dyngusowy
dla mężczyzny to dyshonor,
jak jego dziewczyna
nie ma mokrej głowy.
W lustro spojrzałam,
jak siebie ujrzałam,
ataku śmiechu dostałam,
a mąż widząc,że się śmieję
że mu to daruję miał nadzieję.
Ale ja nie byłabym sobą,
jak bym go dzisiaj
też nie polała wodą.
Poszłam do kuchni
do szklanki wody nabrałam,
podeszłam do fotela
na spodnie mu wylałam,
a potem słodko powiedziałam:
Kochanie to ta sama bajka,
dla dziewczyny to dyshonor
jak w lany poniedziałek
jej chłopak ma suche jajka.
Popatrzył na mnie,
a wstając z fotela dodał -
to chyba jakaś nowa moda,
bo kiedyś jak chłopcy dziewczyny lały
to za to jajka dostawały,
a tyś znowu wszystko pokićkała,
bo zamiast dać jajko,to je polałaś.
