Dzisiaj będę zły dzień miała
bo już z samego rana się zdenerwowałam.
Moja coreczka zdjęcie mi zrobiła,
nic mi nie mówiąc....
do swojej galerii je włożyła.
Jak je zobaczyłam,to zaniemówiłam,
myślę sobie,to nie mogę być ja,
żeby lepiej widzieć okulary założyłam,
ale przez to jeszcze więcej
swoje gabaryty powiększyłam.
Patrze i złość we mnie wzbiera,
Jak mogłam tak przytyć jasna cholera.
W Swieta..
jeszcze nie było tak widać tego,
a teraz makabra koleżanko i kolego.
Mówi się..
że nigdy za dużo ciała kochanego,
ale ja jestem przerażona,
ilością ciała mojego.
Myślę sobie Boże drogi,
jak ten ciężar uniosą moje biedne nogi.
W pierwszej chwili,
słodycze ze stołu schowałam,
potem przez telefon,
na corcie nakrzyczałam,
potem usiadłam rozdygotana,
i pomyślałam,
dlaczego ona wkurza mnie od rana.
Poszłam do łazienki,
przed lustrem stanęłam,
patrze faktycznie przytyłam,
jakoś przed zobaczeniem tego zdjęcia,
tego nie zauważyłam.
Usiadłam złość mi już na corcie minęła,
bo to przecież nie jej wina,
że siedząc przy kompie kabanosy wcinam.
przecież jak ona to zdjęcie
do swojej galerii dawała,
przykrości sprawić mi nie chciała,
dla niej to żadna różnica
czy mam mniej lub więcej ciała,
i tak będzie mnie zawsze kochała.
Szybko to zdjęcie wycofała,
żebym się denerwować przestała.
Doszłam do wniosku takiego,
koleżanko i kolego..
jak człowiek na swoje zdjęcie patrzy
to dużo więcej niż w lustrze zobaczy.
