28 stycznia 2012 08:05:57
Alleluuuja!!!!
Poszly balwany w sina dal!
Przeczytawszy wczorajszy wpis Bebeluszka, który byl bardzo inspirujący, zrobiłam sobie postanowienie: codziennie rano wymysle sobie jakies zmartwienie, zebym nie musiała sie potem martwic, ze zmiartwienia nie mam.
Zatem moje zmartwienie na dzis: dzis jest sobota - dzien slodki dla dzieciorow - czy ja dam rade??? Sie bardzo boje....
Bo tydzien temu w sobote tez bylo 79,8, a potem byl dzien dziadka i trufle i plus 1,5 kg.
Wiec sie martwie, ze sobota
I sie martwie, ze tydzien temu tez tak bylo, a potem co? Tydzien odrabiania.
I wieczorem idziemy na balnge - i sie martrwie, bo nie mam sie w co ubrac - to po pierwsze, a po drugie sie martwie, bo impreza z cateringiem. Pic nie bede - robie za kierowce - to pewnie bede jesc... czy bedzie zielone, zebym mogla kolo tego usiasc?
no martwie sie....
Widzicie, jak sie czlowiek zastanowi dobrze, to tyle zmartwien mozna poszukac!
Wczoraj bieznia zaliczona - 2 minuty marszu 1 minuta biegu i tak przez 45 minut. I dzisiaj mnie kregoslup nie boli!!! juhuuuuuu
Wiec zaraz znow smigam sie popocic - i bede sie martwic, czy po tym nie bedzie mnie bolal kregoslup!
Jaka ja jestem szczesliwa!! Tyle zmartwien sobie znalazlam!!
