Naucze Was troszke języka śląskiego bo kocham Was i podziwiam za wszystko co dla mnie robicie .Dzięki za liczne wpisy i zaproszenia
Korepetycje z języka śląskiego.
Sok z kapusty to jest kwaska,
a fartuszek to zopaska.
U nos lyjty, u was lanie,
wasze kłucie, nasze żganie.
Panna z dzieckiem to zowitka,
kromka chleba to jest sznitka,
a motyle - szmaterloki,
łyżwy z korbką to kurbloki.
Schacharzony to zepsuty,
tu szczewiki a tam buty.
Seblyc sie to jest rozbierać,
roztopiyrzać to rozpierać.
U was katar, u nos ryma,
denaturat to jest bryna.
Tu wyklupać, tam wytrzepać,
u was rzucać, u nos ciepać.
Ciepać machy - stroić miny,
obierki to łoszkrabiny.
Iść na randkę to zolycić,
u was złapać u nos chycić.
Tu zmarasić tam zabrudzić,
tam sprowadzić, a tu skludzić.
Dużo mówić to fandzolić,
lekceważyć - to nos smolić.
Włóczyć się to znaczy smykać,
u was modlić, u nos rzykać.

Przychodzi baba do apteki i mówi do aptekarza, że chce kupić arszenik.
-Po co pani arszenik? - pyta aptekarz.
-Chcę otruć mojego męża, który mnie zdradza.
-Droga pani, nie mogę pani sprzedać arszeniku, aby pani zabiła męża, nawet w przypadku gdy sypia z inną kobietą.
Na to kobieta wyciąga zdjęcie na którym jej mąż kocha się z żoną aptekarza.
-Oooo! - mówi aptekarz - Nie wiedziałem, że ma pani receptę