Hej dziewczyny,
Synek nie miał dla mnie dziś litości obudził mnie o 5:50 na mleczko, wypił je i poszedł spać a ja nic z tego więc postanowiłam do Was skrobnąć. Wczoraj zaliczyłam 1 wyprawę moją kozą, ale było super. Pogoda jak marzenie, tak się spiekłam, że dziś wyglądam jak spieczony kurczak ;-) Kalorii sporo spaliłam bo ta moja koza nie ma przerzutek i dodatkowo mój Marco z tyłu ze swoimi 10 kg no i upał, zmachałam się jak nie wiem. Ale to jeszcze nic, wycieczka oczywiście z przygodami jak to ja, wyobraźcie sobie, że w trakcie powrotu do domu nawalił mi pedał, nie chciał się obracać, co chwilę musiałam go solidnie kopnąć, żeby się odblokował, aż mi w końcu odpadł w czasie jazdy!!! Myślałam, że zawału dostane! Ja jak ja kit ze mną, ale to moje biedne dziecko, już miałam wizję jak wjeżdżam do jeziora Maltańskiego, może miałabym szczęście i jakiś kajakarz by mnie złapał bo zawody były. Idę dzisiaj do tego serwisanta co mi ten pedał przykręcał i chyba mu się oberwie.
Dziś na cały dzień wybieram się z moją przyjaciółką na miasto, dzieciaki i mężów zostawiamy w domu, a my będziemy raczyć się swoim towarzystwem. Tak mi brakuje spotkań z koleżankami, wypadów do kawiarni i na miasto. No nic dziewczyny życzę miłego i słonecznego dnia!