Witajcie,
właśnie zakupiłam sobie Hula Hop z masażerem, będę kręcić i kręcić! Aż moje boczki się wytopią. Z zeszłotygodniowego basenu nici bo dziecko mi się rozchorowało. W tym tyg też jeszcze nie byłam bo teraz mnie wzięło, jak zwykle mam zawalone zatoki i zawianą szyję, ruszam się jak robocop! Nie będę ryzykować dalszego pokręcenia. Diety przestrzegam ale aktywność fizyczna zerowa. Ciągle na minusie niewiele, więc paska nie zmieniam. Robię rewolucję w moim życiu, muszę schudnąć, i zacząć robić coś zawodowo. Koniec siedzenia w domu (mimo, że kocham mojego maluszka) czas zrobić coś dla siebie. Mam nadzieję, że mój plan się powiedzie i będę mieć swój biznesik. Mimo, iż jestem księgową pociąga mnie zupełnie coś innego, a mianowicie tak zwane wyróbkarstwo;-) Decoupage ukochany, scrapbooking, szycie czyli manualne artystyczne rzeczy a nie nudne cyferki 8 h za biurkiem.
Buziaki